Czuję, że się rozpuszczam i znikam, bo jeśli na świecie nie ma nikogo kto cię kocha, czy w ogóle istniejesz?
- W każdym razie nigdzie go nie ma. Możecie wracać do swojego zajęcia. Jaki sens marnować dobrą ceglaną ścianę, skoro można na nią kogoś rzucić. Zawsze to powtarzam.-Odmaszerowała w stronę baru.
- To chyba okropne być takim złym? Boi się pani, że pójdzie do piekła? Jaki jest diabeł, pani zdaniem? Tessa odłożyła widelec. - Chciałaby go pani poznać? Mogę go wezwać w każdej chwili, jeśli pani chce.
Na Anioła. - Jace zmierzył potwora wzrokiem od stóp do głów. - Wiedziałem, że Wielkie Demony są brzydkie, ale nikt mnie nie ostrzegał przed ich zapachem.
Tam, gdzie się pojawi nasz Will, zaraz tuzin rozgniewanych dziewcząt twierdzi, że nastawał na ich cnotę.
Clary zaczęła wyjaśniać mu swój plan, ale zanim dobrnęła do końca, Simon jej przerwał, tym razem na głos: - Nie. Absolutnie nie. - Simon to świetny plan. [...] - Nie-uciął Simon.- Nie jest. Clary odchyliła się do tyłu. - Nie możesz tak po prostu powiedzieć "nie". - Ten plan obejmuje mnie! Musze powiedzieć "nie"! Nie. - Simon...Simon poklepał siedzenie obok siebie, jakby ktoś tam siedział. - Pozwól, że przedstawię cię mojemu drogiemu przyjacielowi Nie. - Może pójdziemy na kompromis-zaproponowała Clary, biorąc do ust kęs szarlotki. - Nie. - SIMON. - "Nie" to magiczne słowo. Oto jak działa. Ty mówisz: "Simonie, mam szalony, samobójczy plan. Chciałbyś mi pomóc w jego przeprowadzeniu?" A ja na to: "Nie".
- Potrafię czytać z twojej twarzy jak w bardzo otwartej, bardzo pornograficznej książce. I bardzo tego żałuję.
Co się z tobą działo? – Co mi się stało? – powtórzył urażonym tonem Jace Alec nim potrząsnął, wcale nie lekko. – Powiedziałeś, że idziesz się przejść! Jaki spacer trwa sześć godzin? – Długi?
- Nie mogę uwierzyć, że jednak przyszliście! - wykrzyknęła. - Jak wam się udało przekonać Magnusa, żeby puścił Jace'a? - Przehandlowaliśmy go na Aleca- odparł Simon. Isabelle zrobiła zaniepokojoną minę. - Chyba nie na stałe? - Nie - uspokoił ją Jace. - Tylko na kilka godzin. Chyba że nie wrócę- dodał w zamyśleniu. - W takim wypadku może zatrzyma Aleca. Potraktuj to jako dzierżawę z opcją wykupu.
- Och, daj spokój, Jace - powiedziała Clary. - Nie możesz oczekiwać od wszystkich idealnego zachowania. Dorośli też potrafią wiele rzeczy schrzanić. Wróć do Instytutu i porozmawiaj z nią rozsądnie. Bądź mężczyzną. - Nie chcę być mężczyzną - oświadczył Jace. - Chcę być gniewnym nastolatkiem, który nie umie poradzić sobie z wewnętrznymi demonami i dlatego wyżywa się werbalnie na innych. - Cóż, świetnie ci idzie - zauważył Luke.
- Jest bardzo nieszczęśliwy - odparł Magnus. - Jest jak piękna, stłuczona waza. Tylko mając dużo szczęścia i zręczności, można ją z powrotem poskładać, żeby była taka jak wcześniej.
- Mam dziś wieczorem w Soho spotkanie z kimś atrakcyjnym. - Mój Boże! - mruknęła Tessa do tyłu jego głowy. - Jak tak dalej pójdzie, w końcu Sześciopalczasty Nigiel zacznie oczekiwać oświadczyn. Jem zakrztusił się herbatą.
- Dziewiąty krąg piekła jest zimny - poprawiła go odruchowo Tessa. Will zerknął na nią z ukosa. -Co? - Inferno. W piekle panuje zimno. Jest skute lodem. Herondale gapił się na nią przez dłuższą chwilę. [...] - Jeśli chodzi o temperaturę piekła, panno Gray, pozwolę sobie udzielić pani pewnej rady - powiedział. - Przystojny młody człowiek, który próbuje panią uratować przed strasznym losem, nigdy się nie myli. Nawet kiedy mówi, że niebo jest fioletowe i zrobione z jeży.
- Co tutaj robisz? - spytała. Jace odsunął się lekko, z rozczarowaną miną. - To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Spodziewałem się raczej okrzyku "Alleluja!". Nie każdego dnia twój chłopak wraca z martwych. - Wiedziałam, że żyjesz.- Clary mówiła odrętwiałymi ustami.- Widziałam cię w bibliotece. Z... - Pułkownikiem Musztardą? - Z Sebastianem.
- Nic mi nie jest. Mogę stać. - Trudno to nazwać staniem, skoro potrzebna ci ściana, żeby utrzymać się na nogach. - To "opieranie się" - sprostował Jace. - Pierwszy etap stania.
Już ci mówiłem, Jem, że mnie nie opuścisz. I wciąż jesteś ze mną. Kiedy oddycham, myślę o tobie, bo wiem, że bez ciebie już dawno byłbym martwy. Gdy śpię i się przebudzam, gdy podnoszę ręce, by się bronić i nawet gdy upadnę, by umrzeć, zawsze będziesz ze mną. Powiedziałeś, że urodziliśmy się i narodzimy ponownie. Myślę, że istnieje rzeka dzieląca dwa światy - żywych i umarłych. Jedyne, co wiem, to że jeśli narodzimy się ponownie, chcę cię spotkać tam - w innym życiu - a jeśli ta rzeka istnieje, to wiem, że będziesz czekał na mnie na jej brzegu, byśmy mogli przekroczyć ją razem. - Will wziął głęboki oddech i wypuścił nóż z ręki. (..) - Słyszysz to, Jamesie Cairstairs? Jesteśmy związani, ty i ja, poza granicami śmierci. Na zawsze.
- Usychasz z tęsknoty - zauważył Jace. - I patrzcie, kto to mówi. "Ach, kocham ją. Och, ale jest moją siostrą. Ach, dlaczego, dlaczego, dlaczego..."
- I nie rozumiem, jakim cudem Sebastian tak nagle polubił Jace'a - dodała Clary. - Był o niego strasznie zazdrosny przez całe życie. Myślał, że Jace jest ulubieńcem Valentine'a. - Nie wspominając o tym, że Jace go zabił - przypomniał Magnus. - To każdego by zniechęciło.