W ludzkim ciele jest sto bilionów komórek. I każda z komórek mojego ciała cię kocha. Tracimy komórki, powstają w nas nowe i te moje nowe komórki kochają cię jeszcze bardziej niż stare, więc każdego dnia kocham cię mocniej niż poprzedniego. To nauka. A kiedy umrę i spalą moje ciało, zamienię się w popiół, który wymiesza się z powietrzem, ziemią, drzewami i gwiazdami, i wszyscy, którzy oddychają tym powietrzem, widzą kwiaty wyrastające z ziemi albo patrzą na gwiazdy, będą ciebie pamiętać i kochać, bo ja tak bardzo cię kocham.
(...) Potem odkryłem powód, dla którego miałem wrażenie, jakbyś była częścią mnie, którą straciłem i nawet nie wiedziałem, że mi jej brakuje, dopóki znowu cię nie zobaczyłem. A tym powodem było to, że jesteś moją siostrą, co uznałem za coś w rodzaju komicznego żartu. Jakby Bóg na mnie splunął. Nawet nie wiem, za co, za myślenie, że mógłbym naprawdę cię mieć, że zasługuję na szczęście. Nie potrafiłem sobie przypomnieć, co takiego zrobiłem, że zostałem ukarany...
- Trudno? - Niemal zaparło jej dech ze wściekłości. - Testy są trudne. Tory z przeszkodami są trudne. Twoje zniknięcie omal mnie nie zabiło, Jace.
- Kaczki? - powtórzyła. Uśmiech rozciągnął kąciki jego ust. - Nienawidzę kaczek. Nie wiem dlaczego. Zawsze nienawidziłem.”
- Czy ty właśnie mnie pocałowałeś ? - zapytał Will Magnus podjął decyzję w ułamku sekundy. - Nie - Myślałem... - Czasami czar przeciwbólowy może spowodować najdziwniejsze halucynacje.
- Mówiłeś, że smocze demony dawno wymarły... - Powiedziałem, że są prawie wymarłe. - Prawie wymarłe to niedostatecznie wymarłe. - głos Aleca drżał z wściekłości. - Rozumiem. Każę zmienić wpis w podręczniku demonologii z „prawie wymarłe” na niedostatecznie wymarłe zdaniem Aleca. On woli potwory, które naprawdę wymarły”. Czy to cię uszczęśliwi?
Służymy swobodnie, bowiem swobodnie kochamy, Mogąc wybierać: kochać lub nie kochać; I tym stoimy albo upadamy.
- A tak przy okazji, ile masz lat? - spytała z ciekawości. - Chodziłem już po tym świecie, kiedy Morze Martwe było jeszcze jeziorem, które źle się poczuło.
Właściwie nie nazwała cię przestępcą... - Nie, jestem tylko bardzo niegrzecznym chłopce. Robię różne złe rzeczy. Męczę koty. Wykonuję brzydkie gesty przy zakonnicach.
- To śmieszne - odezwał się Simon. - Przecież to brat i siostra. Królowa wzruszyła ramionami. - Niesmak nie wyklucza pragnienia.
- [...] Czasami mam ochotę go udusić. - Jak, u licha, się powstrzymujesz? - Idę do mojego ulubionego miejsca w Londynie, stoję, patrzę na wodę, rozmyślam o ciągłości życia, o tym, jak toczy się rzeka, niepomna na nasze małe troski. [...] - To działa? - Niezupełnie, ale potem sobie myślę, że gdybym naprawdę zechciał, mógłbym go zabić we śnie, i wtedy czuję się lepiej.
- Więc starasz się ją uszczęśliwić, choć to właśnie przez ciebie jest nieszczęśliwa? - zapytał Simon niezbyt uprzejmym tonem. - Nie sądzisz, że to sprzeczność? - Miłość jest sprzecznością - skwitował Jace i odwrócił się do okna.
"Wszystkich krzywdzisz", powiedział Jem. "Każdego, z kim się zetkniesz". "Nie ciebie", wyszeptał Will. "Krzywdzę wszystkich, poza tobą".
-Brat Zachariasz- powiedziała Isabelle. -Ciacho wszystkich miesięcy od stycznia do grudnia w kalendarzu Cichych Braci. Co on tu robi? -A istnieje kalendarz Cichych Braci? - zainteresował się Alec. -Sprzedają go?
- Masz coś na szyi. Alec odruchowo uniósł rękę. - Co? - Wygląda jak ślad po ugryzieniu. Co robiłeś przez całą noc? - Nic. - Alec, czerwony jak burak, ruszył przed siebie, dotykając ręką szyi. - Spacerowałem w parku. Chciałem oczyścić umysł. - I natknąłeś się na wampira? - Co? Nie! Upadłem. - Na szyję?
- Moje plany nie są straszne. - Plany Isabelle są straszne. – Simon wycelował w nią palec. - Twoje są samobójcze. W najlepszym razie.”
Aleca obudził Magnus, potrząsając jego ramię. - No dalej, groszku pachnący. Czas wstawać i zmierzyć się z dniem. Zaspany Alec wygrzebał się z pościeli i spojrzał na niego, mrugając. (...) -Groszku pachnący? - powtórzył Alec. - Chciałem wypróbować nowe określenie.