Strona numer 57
Akceptowałam świat, który jest wymyślony przez innych, ale chciałam też otaczać się swoim własnym.
Mogłam być sobą - ale bez zdziwienia,
a to by oznaczało,
że kimś całkiem innym.
Moje żydostwo zwisa mi pomiędzy nogami małą nieobrzezaną glizdą.
Mogę zaświadczyć, że byłem i jestem kapusiem, i dumny z tego jestem.
Popieram idee lewicowe, jestem za równością, ale bynajmniej nie chcę jej podlegać.
Naprawdę dobrze czułem się w „Polityce”, piśmie pragmatycznego liberalizmu.