Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany,
I nie da się przemocą okuwać w kajdany.
Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany,
I nie da się przemocą okuwać w kajdany.
Bo Paryż częstą mody odmianą się chlubi,
A co Francuz wymyśli, to Polak polubi.
Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
Co to będzie, co to będzie?
Na świecie jeszcze, lecz już nie dla świata!
Cóż to za człowiek? – Umarły.
Źle mnie w złych ludzi tłumie:
Płaczę, a oni szydzą:
Mówię, nikt nie rozumie;
Widzę, oni nie widzą!
Niemasz zbrodni bez kary,
Lecz jeśli szczera skrucha,
Zbrodniarzów Pan Bóg słucha.
Cisza tak długo trwała, aż za czarnymi prętami rozległ się śmiech.