Należy też zauważyć, że nowy typ wojny, bez żadnych dających się na mapach sztabowych nakreślić frontów z zapleczem, koncentracjami środków rażenia, z odwodami i tak dalej, może być niejako ułamkowy, cząstkowy: można, powiedzmy, informatycznie podniszczać gospodarkę przeciwnika (...) im bardziej będą uwalniane od ciężarów decyzyjnych i gospodarczych mózgi na rzecz procesorów, tym atrakcyjniejsze okaże się przerzucanie mocy ataku i obrony na „pozaludzkie” fronty.
Przyspieszenie poznawczo–wynalazcze, sekundujące dziejom ludzkości na przestrzeni ostatnich 18 000—20 000 lat, jest faktem bezspornym.
Motywacja różnicy inwestycyjnej jest trywialnie oczywista: Kapitał — i słusznie — po sieciach /komputerowych,internetowych/ obiecywał i nadal obiecuje sobie wiele, natomiast syntetyczny Rozum to właściwie dar jakoś ani szczególnie oczekiwany, ani namiętnie upraszczany. Jak powiada filozof „dyskursywny Rozum od diabla pochodzi”. Nie wiem, czy kapitał (zwłaszcza wielki) z usuwerennionego Rozumu Sztucznego mógłby mieć jakieś korzyści (przekładalne na zyski, rzecz jasna).
Internetowo–komputerowe gry (...) Psychosocjologiczna analiza wykazuje, że jedną z dominant patronujących tym grom jest, a przynajmniej wydaje się, ESKAPIZM ze zwyczajnej rzeczywistości. W postać odgrywaną przez siebie gracz może się bardzo mocno angażować. Ponieważ zaś graczy jest wielu i ponieważ w granicach schematu danej „partii–gry” każdy zachowuje się tak, jak sobie będzie życzył, innym graczom może nie tylko psikusa płatać, ale sprawiać spore przykrości, za które niepodobna odpowiadać
„Świat”, czyli „wszystko istniejące”, składa się z „rzeczy”, o których można się dowiedzieć dzięki „informacji”. Tę „informację” rzeczy wprost mogą „wysyłać” (jak człowiek mówiący, jak książka czytana, jak pejzaż oglądany), albo też poprzez łańcuchy „zmysłowo—umysłowych rozumowań”.
Każda bez wyjątku nowa technologia ma awers korzyści i zarazem rewers nowych, nieznanych dotychczas bied.
Internet nadal „nic nie rozumie”, żadnego odkrycia, choćby od niego zależał los świata, ale nadanego w egzotycznym języku, nie odróżni od nieco mniej ważnej wieści, że u ciotki w placku z jabłkami zrobił się w piekarniku zakalec.
Najpiękniejszy był jednak pałac monarchów argenckich, podług ujemnej architektury wzniesiony, gdyż budowniczowie nie chcieli stawiać granic ani wzrokowi, ani myśli, i była to budowla urojona, matematyczna, bez stropów, dachów czy ścian.
Nauka nie zajmuje się takimi własnościami bytu, do których należy śmieszność. Nauka objaśnia świat, ale pogodzić z nim może jedynie sztuka.
Taki, jaki jesteś, nie możesz jednak doświadczyć naraz więcej aniżeli jednego miejsca spośród tych, które wymieniłem i milionów, jakie przemilczałem.
Cóż może się równać z doskonałością nieistnienia? (...) Pomyśl tylko, proszę: żadnych zmagań, trwóg ani lęków, żadnych cierpień ducha ni ciała, żadnych zwykłych przygód, i to w jakiej skali! Choćby się wszystkie złe moce związały i sprzysięgły przeciwko tobie, nie sięgną cię! O, doprawdy, niezrównane jest słodkie bezpieczeństwo umarłego! A jeśli jeszcze dodać, że nie jest ono niczym przelotnym, nietrwałym, przemijającym, że nic nie może odwołać go ani naruszyć, wówczas niezrównany zachwyt... – A bodajeś szczezł – doszedł go słaby głos Automateusza, a tym słowom lakonicznym zawtórowało krótkie, lecz dosadne przekleństwo.
Dziedzicznym, a zarazem wiecznym władcą był Metameryk, posiadł bowiem zimny, piękny korpus wieloczłonowy, a w pierwszym jego członie mieszkał rozum; kiedy się ów zestarzał, po tysiącach lat, gdy się już wytarły siatki krystaliczne od wielkorządnego myślenia, władzę przejmował po nim człon następny, i tak to szło, miał ich bowiem dziesięć miliardów.
Filozofia niczego nie wyjaśnia i z niczego nie wyciąga wniosków – sprawia jedynie, że dostrzegamy rzeczy, które bez niej mogłyby ujść naszej uwadze. A jeśli wszystko jasno widzimy, nie ma już nic, co trzeba by objaśniać. Kto wie, może dlatego, że to co przed nami jest ukryte, wcale nas nie interesuje.
Dla odpowiedzi, której sformułować się nie da, nie da się także sformułować pytania. Nie ma żadnej zagadki. Jeżeli da się w ogóle postawić pytanie, to można również na nie odpowiedzieć.