Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Mechaniczny anioł

Inne książki Cassandry Clare:
Cienie Nocnego Targu Czerwone zwoje magii Kroniki Bane’a Królowa Mroku i Powietrza Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań Łańcuch z żelaza Łańcuch ze złota Mechaniczna księżniczka Mechaniczny książę Miasto kości Miasto niebiańskiego ognia Miasto popiołów Miasto szkła Miasto upadłych aniołów Miasto zagubionych dusz Miedziana rękawica Opowieści z Akademii Nocnych Łowców Pani Noc Próba żelaza
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Camille wyminęła Jema, patrząc na niego twardo. Will podążył za nią, zatrzymując się tylko na chwilę, żeby szepnąć do przyjaciela:
- Ona niczym nie pachnie.
Jem zrobił przestraszoną minę.
- Wąchałeś ją?

On nie wiedział, co znaczą dla niej książki. Że są symbolami prawdy i sensu, potwierdzeniem jej istnienia i tego, że są na świecie ludzie tacy jak ona.

- Obiekty nieożywione rzeczywiście są nieszkodliwe, panie Mortmain. Ale nie zawsze można to samo powiedzieć o ludziach, którzy ich używają.

Zdaje się, że doskonale sobie radzisz beze mnie. Widzę, że już poznałeś naszą zmiennokształtną, tajemniczą kobietę, James - powiedział Will zerkając na Tessę. - Często pojawiasz się w sypialni dżentelmena w środku nocy? Gdybym wiedział, walczyłbym zażarciej, by Charlotte pozwoliła ci zostać.

Will uśmiechnął się, niczym Lucyfer tuż przed upadkiem z nieba.

Czy powody mają znaczenie skoro i tak już nic nie można zmienić?

- O nie. Nie znoszę czekolady.
Herondale wyglądał na wstrząśniętego.
- Jak można nie znosić czekolady?
- On je wszystko odkąd skończył dwanaście lat - odezwała się z łagodnym uśmiechem Agatha. - Pewnie tylko dzięki treningom nie tyje.

- Ja zaproponowałem, żeby cię sprzedać Cyganom z Hampstead Heath - przeniósł wzrok na Charlotte. - Słyszałem, że kupują kobiety jak konie.
- Will, przestań - skarciła go pani Branwell. - To niedorzeczne.
Herondale odchylił się na oparcie krzesła.
- Masz rację. Nikt by jej nie kupił. Jest zbyt koścista.

- Robisz za duże kroki - stwierdził Will. (...) - Camille chodzi delikatnie jak faun po lesie, a nie jak kaczka.
- Nie chodzę jak kaczka.
- Lubię kaczki - wtrącił dyplomatycznie Jem. - Zwłaszcza z Hyde Parku. (...). Pamiętasz jak próbowałeś kiedyś mnie namówić, żebym rzucił im pieróg nadziewany mięsem, bo chciałeś sprawdzić, czy uda się wyhodować rasę kaczek kanibali?
- I zjadły go - przypomniał Will. - Krwiożercze małe bestie. Nigdy nie ufaj kaczkom.

- Will jest ...trudny - stwierdził Jem. - Ale w rodzinie tak bywa. Gdybym nie uważał Instytut za najlepsze miejsce dla ciebie, Tesso, nie mówiłbym, że tak jest. I można stworzyć sobie własną rodzinę. Wiem, że nie czujesz się człowiekiem, tylko odmieńcem, niezasługującym na życie i miłość, ale ... - Głos mu się lekko załamał. Po raz pierwszy Tessa usłyszała w nim niepewność. - Zapewniam cię, że właściwemu mężczyźnie to nie będzie przeszkadzać.

Ludzie strzegą swoich tajemnic Tesso, czasem nawet przed tymi, których kochają.

- Pan jest Mistrzem?
- Mistrzem? — Chłopak wyglądał na lekko zaskoczonego gwałtownością jej tonu. — Opanowałem w życiu wiele umiejętności: nawigowanie po ulicach Londynu, mówienie po francusku bez akcentu, tańczenie kadryla, japońską sztukę układania kwiatów, oszukiwanie w grach, ukrywanie stanu odurzenia, zachwycanie młodych kobiet swoimi wdziękami...Niestety, nikt nigdy nie zwracał się do mnie „mistrzu". Niestety...

Nocni Łowcy nie żegnają się przed bitwą. Ani nie życzą sobie powodzenia. Trzeba się zachowywać tak, jakby ich powrót był pewny, a nie zależał od szczęścia.

Will otworzył usta, żeby wypowiedzieć słowa, które miał na języku, gdy nagle ogarnęło go przerażenie, jakby, wędrując we mgle, zatrzymał się i zobaczył, że stoi o krok od przepaści.(...)
Nie było nic do powiedzenia. Tylko pustka, taka jak przed nią, po niej i już zawsze.
Straciłem wszystko. Wszystko.

Można kochać kogoś bez wzajemności, dopóki jest wart uczucia. Dopóki zasługuje na miłość

- Niebieski wcale nie pasuje do wszystkiego - sprzeciwił się Will. - Na przykład, nie pasuje do czerwonego.
- Mam kamizelkę w czerwone i niebieskie paski - wtrącił się Henry, sięgając po groszek.
- I jeśli to nie jest dowód, że te dwa kolory nigdy nie powinny być widziane razem, to nie wiem, co nim jest.

- Cóż, nie reaguje na moje awanse, więc musi być martwa - stwierdził z udawaną lekkością [Will].
- Albo ma dobry gust i trochę rozsądku [Jem].

Czasami jest tylko jeden wybór: między akceptacją a obłędem.

- To chyba okropne być takim złym? Boi się pani, że pójdzie do piekła? Jaki jest diabeł, pani zdaniem?
Tessa odłożyła widelec.
- Chciałaby go pani poznać? Mogę go wezwać w każdej chwili, jeśli pani chce.

Tam, gdzie się pojawi nasz Will, zaraz tuzin rozgniewanych dziewcząt twierdzi, że nastawał na ich cnotę.