Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Mechaniczny anioł

Inne książki Cassandry Clare:
Cienie Nocnego Targu Czerwone zwoje magii Kroniki Bane’a Królowa Mroku i Powietrza Ktoś mnie pokocha. 12 wakacyjnych opowiadań Łańcuch z żelaza Łańcuch ze złota Mechaniczna księżniczka Mechaniczny książę Miasto kości Miasto niebiańskiego ognia Miasto popiołów Miasto szkła Miasto upadłych aniołów Miasto zagubionych dusz Miedziana rękawica Opowieści z Akademii Nocnych Łowców Pani Noc Próba żelaza
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Skoro nie wiadomo wielu rzeczy, nie możesz pozwolić, żeby ta jedna informacja doprowadziła cię do rozpaczy.

- Tak trudno ich wyszkolić, prawda ? To znaczy, ludzkich niewolników. Ale kiedy już się ich porządnie wyszkoli, i tak umierają. Delikatne istoty, ci ludzie. Żyją krótko jak motyle.

- Lepiej znać prawdę. - Tessa była zaskoczona pewnością w swoim głosie. - Poznałam prawdę o Nathanielu i choć jest bolesna, to lepsze to niż kłamstwa. Lepsze niż narzucanie się z miłością komuś, kto nie może jej odwzajemnić. Lepsze niż trwonienie uczuć.

- Ja wierzę w dobro i zło - powiedział Jem - I w to, że dusza jest wieczna. Ale nie wierzę w piekło, widły, płonącą smołę i wieczną mękę. Nie wierzę, że można groźbą zmusić ludzi do dobrego.

- Brat Enoch. - Carstairs popatrzył na nią ze współczuciem. - Wiem, jak wyglądają Cisi Bracia, ale naprawdę są bardzo dobrymi lekarzami. Przywiązują wielką wagę do sztuki medycznej. Żyją długo i dużo wiedzą.
- Chyba nie warto żyć długo, jeśli się tak wygląda.
Kącik ust Jema drgnął.
- To chyba zależy od tego, po co się żyje.

(...) Podobne zaprojektował Leonardo da Vinci. Można je zobaczyć na jego rysunkach. Mechanizm, który potrafi siadać chodzić i obracać głową. On pierwszy twierdził, że ludzie to tylko złożone maszyny, a nasze wnętrza to nic innego jak tryby, tłoki i krzywki, tyle, że zrobione z mięśni.(...)

- Są trochę jak wasze dzieci, prawda ?
Charlotte westchnęła.
- Tak, tylko że dzieci powinny nas kochać.

- Nadal na niego patrzą - szepnęła Tessa do Bane'a.
- Oczywiście, że tak. Spójrz na niego. Twarz złego anioła i oczy jak nocne niebo w piekle. Czarne włosy i niebieskie oczy to moje ulubione połączenie.

- Więc mówi pani, że mam rację. Ze to jest prawdziwe życie, a wcześniejsze było snem.
- Tak. I pora się obudzić.

- Twierdzisz, że przyzwyczaję się do tego, że jestem (...) nie wiadomo kim?
- Zawsze byłaś tym, kim jesteś teraz. Musisz jedynie oswoić się ze świadomością, że jesteś, kim jesteś.

- Clave nie pochwala wkraczania na cudzy teren, ale jeszcze bardziej nie podoba im się ucinanie głów i obdzieranie ludzi ze skóry - odparował Will. - Dziwnie wtedy wyglądają.

Mądrość poniewczasie to żadna mądrość. ~ciotka Harriet.

Każdy zabija kiedyś to, co kocha - chcę, aby wszyscy tę prawdę poznali. Jeden to lepkim pochlebstwem uczyni. Inny - spojrzeniem, co jak piołun pali. Tchórz się posłuży wtedy pocałunkiem, człowiek odważny - ostrzem zimnej stali.

Gniew sprawia satysfakcję, dopóki się mu poddajemy, pomyślała Tessa. Wykrzyczenie swojej złości, aż zabraknie słów, przynosiło ulgę.

Prochem i cieniem jesteśmy. Stosowne, nie sądzi pani ? Zabójcy demonów nie mają długiego życia. Umieramy młodo, palą nasze ciała, proch do prochu w dosłownym znaczeniu. Potem znikamy w mrokach historii i nawet ślad nie pozostaje na stronicach przyziemnej książki, żeby przypominać światu, że w ogóle istnieliśmy.

- Zmawiacie się przeciwko mnie. Tak będzie od tej pory? Stanę się piątym kołem u wozu? Dobry Boże, będę się musiał zaprzyjaźnić z Jessamine. [Will]
- Jessamine cię nie znosi - zauważył Jem.
- Więc z Henrym.
- Henry cię podpali.

- Nie jestem pewien, czy jakaś książka
kiedykolwiek mnie zmieniła.(...) Cóż, jeden z woluminów zawiera wskazówki jak zmienić się w stado owiec...
- Tylko słabi na umyśle nie chcą się poddać wpływowi literatury.
- Dlaczego ktoś chciałby być całym stadem owiec to oczywiście inna kwestia. (...) Nie mamy wielu powieści.
- A chcę właśnie powieści. Albo poezji.
Książki są do czytania, a nie szukania porad jak zmienić się w inwentarz.

- Jest jakiś szczególny powód, dla którego wciąż gryziesz wampiry?
Will dotknął zaschniętej krwi na nadgarstkach i uśmiechnął się lekko.
- Bo się tego nie spodziewają.

I po raz pierwszy się całowała, o czym marzyła przez lata.
Przekręciła się na bok i ukryła twarz w poduszce. Przez tyle lat wyobrażała sobie tę chwilę. Zastanawiała się, czy on będzie przystojny, czy będzie ja kochał, czy będzie dla niej dobry. Nie przypuszczała, że pocałunek okaże się taki krótki, rozpaczliwy i dziki. Ani że będzie smakował wodą święconą. Święconą wodą i krwią.

- Nigdy się nie śmiejesz - stwierdziła.
Will milczał przez chwilę.
- Ty doprowadzasz mnie do śmiechu - powiedział w końcu niechętnie. - Od chwili, kiedy uderzyłaś mnie butelką.
- To był dzbanek...