Patty przyniosła wielką salaterkę budyniu waniliowego – z nie jedną, lecz dwiema wisienkami na wierzchu – i postawiła przed Danem.
– Jedz. Na koszt firmy. Jesteś za chudy.
– A ja to co, skarbie? – spytał Casey.
Patty pociągnęła nosem.
– Ty to jesteś konisko. Chcesz, to ci przyniosę Pływającego Badyla. To taki drink. Wykałaczka w wodzie.
