Najpierw dokładnie zegary posiekały czas na małe nieludzkie kawałki, a teraz karty kredytowe w bankowym zaciszu tną życie na kolejne odcinki i wyceniają chwile na konkretne kwoty. Trzeba płacić niekończący się abonament, obudzenie się kosztuje, zaśnięcie też, robienie i nierobienie, podjęcie i zaniechanie, miłość i samotność. Trzeba kupować bilety, żeby uczestniczyć we własnym życiu. Sprzedało się copyright na samym początku, a potem za ciężkie pieniądze trzeba wykupywać prawa na każdy dzień.
Podczas schodzenia z sejmowej mównicy do Zygmunta Wrzodaka, posła LPR, w odpowiedzi na jego wezwanie "Niech pan się najpierw rozliczy z III RP, którą pan tworzył!". Źródło: PAP, 6 czerwca 2005.