Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy)

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) cytaty

Stanisław Ignacy Witkiewicz (Witkacy) (ur. piątek, 18 września 1885; zm. poniedziałek, 18 września 1939) przeżył 54 lata

Wykazujący od najmłodszych lat uzdolnienia artystyczne urodził się w Warszawie jako syn malarza i nauczycielki. Jego twórczość obejmowała dziedziny malarstwa, sztuk teatralnych i literatury.

Książki Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego):

622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta Bezimienne dzieło Dramaty (Witkacy) Dzieła wybrane. Gyubal Wahazar, czyli Na przełęczach bezsensu Jedyne wyjście Kurka Wodna Listy do żony (1923-1927) Listy do żony (1928-1931) Maciej Korbowa i Bellatrix Matka Mątwa Narkotyki Nienasycenie Nowe wyzwolenie Oni Papierek lakmusowy Poza rzeczywistością Pożegnanie jesieni Sonata Belzebuba czyli Prawdziwe zdarzenie w Mordowarze
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Strona numer 12

Tylko fikcje małego wycinka społecznego bytu naszego gatunku stworzyły fikcję sensu całości bytu.

Nie chcę już niczego, tylko być w zupełnej zgodzie ze sobą. Nie pragnę żadnych nadzwyczajności. Być sobą, tylko tym, czym się jest naprawdę. Nie tworzyć tych kłamliwych sobowtórów w obcych sobie sferach ducha. Będę teraz pracował nad sobą, pracował intelektualnie – może coś napiszę: taką małą broszurkę, małą, ale szalenie esencjonalną, która usprawiedliwi całe moje istnienie. Ograniczyć się i skupić. Życie jak w pudełku, w małym pudełeczku.

Człowiek, który pojmuje siebie bez żadnego związku ze społeczeństwem, w którym żyje, z konieczności odejmuje sobie całą olbrzymią sferę przeżywania rzeczy naprawdę wielkich.

Xylotet zapłakał bawolimi łzami i stał się chytrym jak gwiaździste niebo i ponurym jak parawan w trzeciorzędnym burdelu.

Ja widzę teraz, że ty potrzebujesz ludzi skończonych, zdecydowanych, mocnych, mających spontaniczna siłę życiową.
Ty nie możesz zrozumieć wszystkich mych wahań, problemów, wewnętrznych pokręceń i dlatego nie widzisz mnie wcale.

Zawsze niepewni swego, ciągle wątpiący, ciągle rozdarci między diametralnie przeciwne sobie uczucia, tropiący samych siebie na niezrozumiałych szlakach własnych swych, często wspanialszych od nich samych, sobowtórów, wiecznie nienasyceni i zjadani przez nieściśliwość ostateczną sentymentów, wyrzuty sumienia i drobną, aż bolesną czułostkowość. A do tego to ciągłe poczucie, że wszystko jest "nie to" , że za krawędziami tych męczarni jest gdzieś słoneczny świat prostych, pięknych, wolnych uczuć, niedostępny, utęskniony i niepowrotny - tak jakby już kiedyś był kiedyś tuż tuż i odleciał jak miraż w swój własny, niedosiężny wymiar istnienia.

Istnienie jest potworne, zrozum to.

Mówi pan, że nie jestem patriotą? Nie byłem nim właściwie nigdy. Stłumiłem te uczucia, jak tylko zrozumiałem, że właściwie narodów już nie ma. Jest jedna wielka Hydra, tym straszniejsza, że jest maszyną. To jest szczęśliwa ludzkość.

Życie nie na szczytach czego-bądź jest nonsensem. Największy sens ma życie na szczycie nonsensu.

Do Nd. Pkl. dołączyła się jednocześnie R. Ż. max!! [Rozpacz Życiowa maksymalna].

Ból fizyczny i teoretyczna rozmowa są moimi jedynymi przyjemnościami – wtedy nie myślę o rzeczywistości mego życia...

Są ludzie, którzy skarżą się na intensywność stylu w literaturze: wolą kaszkę na mleku niż abisyńskie suki prażone żywcem na bringhauserach i podlewane sokiem ya-yoo. Ale mnie się zdaje, że każdy powinien pisać jak najintensywniej, na ile go tylko stać, i to tak samo w subtelnościach, jak i w brutalnościach.

Siedział tak długo w kontemplacji wspaniałego widoku. Chciał to zamknąć w sobie, uczynić swoją własnością, utrwalić na zawsze – nie mógł. Piękno wymykało mu się, przesączało się przez jego zmysły, niknęło – był bezsilny. "W takich chwilach ludzie malują naturalistyczne pejzaże i fotografują – to daje im złudzenie, że złapali przemijającą chwilę zachwytu nad światem" – pomyślał, ale nie był z tej myśli bardzo zadowolony.

Całuję Cię w metafizyczny pępek.

Mogli umrzeć, ale jeszcze nie chcieli - chcieli umrzeć, ale jeszcze nie mogli.

Ci których podłość i zło nie są usystematyzowane w pewien układ w celu samoobrony, giną i marnieją. Ci, którzy umieją odwracać wartości ujemne na dodatnie, stają się bogatszymi życiowo i zdobywają siłę.

Panie Bungo - zaczęła mówić bliskim płaczu głosem. - Ja nie wiem, co mnie jest, mnie to wszystko nie wystarcza. Chciałabym mieć jakąś straszną siłę w sobie, żeby móc wszystko przeżyć, wszystko zgnębić, zdusić, o tak - szepnęła zaciskając swoje chude, delikatne ręce. - Pana bym chciała zgnębić, żebyście wszyscy byli tu pełzali na brzuchach przede mną. Chciałabym się bawić do utraty przytomności. I jednocześnie mam wstręt do tego wszystkiego, do tych ludzi i do życia. I wiem, że nic wystarczyć by mi nie mogło. Nic, absolutnie nic nie mogłoby mnie uspokoić.

Nadać nową wartość wyrazom – gdyby mógł to uczynić, mówiłby tak właśnie na granicy bezsensu – bo do czego się sprowadzają tak zwane 'intuicyjne sformułowania'? Rezygnacja z logiki na rzecz bezpośredniego, artystycznego - działającego formą i niezwykłymi zestawieniami słów, wypowiedzenia. Intuicja (ta, o której plotą baby i umysłowe leniuchy) zawsze jest upadkiem w stosunku do sensu. Ale poza pewnymi, ograniczonymi co do ilości sprzecznościami, sens w znaczeniu pozytywnym jest bezsilny – trzeba bredzić, aby wyrazić bezpośrednio metafizyczną dziwność bytu i jej pochodne.

Do dzieci i ludzi prostych nigdy nie należy się, jak to mówią, zniżać. Oni się na tym od razu poznają i to ich obraża tylko.

Wszystko jedno, kim jestem; niezależnie od tego, tamto wszystko jest za małe: za małe, żeby w imię tego żyć, i za małe, żeby zginąć. A kim jestem, nie wiem, metafizycznie nie wiem. Wytrzymać życie, nie wiedząc, kim się jest - może w tym jest pewna wielkość.

Galeria - kliknij aby powiększyć