Miałaś rację, że prawda jest gorszą od kłamstwa...Tego nauczyłem się od Ciebie, żeby kłamać do ostatka... Nauczyłaś mnie kłamać cudownie.
Ja Ci kiedyś mówiłem, że pogardzam mężczyzną, który ginie przez kobietę. To dowodzi tylko tego, że w nim samym nie ma żadnych istotnych wartości. Najgorsza kobieta nie jest nigdy winna. Mężczyzna gubi sam siebie, wszystko jedno pod jakim pretekstem.
[...] bo o umarłych na szczęście zapomina się w ogóle dość szybko. Życie płynęło dalej swą tajemniczą i mętną koleją.
[...] na idiotów i ludzi nieuczciwych sposobu nie ma, jak to w ciągu mojej dość smutnej działalności miałem sposobność przekonać się. Mówi się komuś: "Jesteś głupi, ucz się, a może zmądrzejesz" - nic nie pomoże, bo człowiek głupi jest przy tym zarozumiały i to, nawet jeśliby mógł przy usilnej pracy zmądrzeć, uniemożliwia mu wybrnięcie z błędnego koła.
[...] gdziekolwiek widzisz, że notorycznie dobry snardz okazał się okrutnym, zimnym, bezwzględnym i nieuczynnym, gdziekolwiek osoba zwykle delikatna (tj. taka, która "nie mówi o sznurze w domu powieszonego") lapnie nagle jakąś obskurną brutalnostkę dla kogoś niezmiernie przykrą, jeśli ktoś poczciwy jak baran nagle wypuści z siebie śmierdzącą złośliwość itp., itp. wypadki bez liku, w których gość zaprzecz znienacka swemu istotnemu charakterowi, szukaj kompleksu, a przede wszystkim źle odegranego kompleksu niższości, czyli węzłowiska upośledzenia.
[...] (w każdej kobiecie musi być sadystka - to stanowi urok ich i niebezpieczeństwo - musi, bo mają takie, a nie inne organy i środki działania, dane im na udrękę i rozkosz samców przez naturę)...
Ten, który twierdzi, że wszystko, co tu propaguję, jest niepotrzebnym babraniem się w "nieczystościach" (ta potwornie głupia interpretacja Freuda, która utarła się w pewnych sferach półinteligentów), jest podobny temu, który mówi: "nie umyję zadka po defekacji (wspaniałe słowo!), bo po co mam się dotykać - ręką!! - do tego świństwa; co się wysuszy, to się wykruszy, jak mówi staropolskie przysłowie".
Ochy, ochy - ochyda" - jak pisał niezapomniany L. Grocholski (wyższy stopień ochydy jest przez ch - to jest mój pomysł).
Sen istnieje tylko jako wspomnienie, czyste wspomnienie nie byłej rzeczywistości - nie mamy poczucia, że wspominamy coś byłego - mamy tylko i jedynie samo wspomnienie jako takie.
Mówi się draniowi: "To nieładnie być taką świnią, zastanów się, popraw się" - próżne gadanie: nie rozumiemy tego, że większość draniów jest świadomie właśnie draniowata - oni wiedzą o tym i nie chcą być innymi, o ile tylko mogą draniowatość tę dobrze zamaskować.
"Czy można patykowi przebaczyć, że jest patykiem" - jak mówił Tadeusz Szymberski - i miał rację.
Słucham Twoich kłamstw po to, aby móc łgać dalej bez wyrzutów sumienia. (W tym pamiętniku jestem właściwie tym, który jest Ciebie godnym, tj. pospolitą świnią.)...
Kiedy Cię naprawdę kochałem, wtedy mnie nie było wcale. Miałem potworne chwile. Teraz, kiedy ciągle kłamię (najwyższy sposób: mięszanie prawdy z kłamstwem, to co Ty jeszcze źle robisz), coraz bardziej jestem sam dla siebie, zaczynam istnieć naprawdę.
Każdy, który poddany zostanie psychoanalizie, wykazywać musi opór. Jest to klasyczny wypadek, opór musi być - trzeba go przezwyciężyć i wtedy dopiero ukazują się wspaniałe perspektywy życia ponad kompleksami dla dusz naprawdę umytych.
ŻYJEMY w epoce straszliwej, jakiej nie znała dotąd historia ludzkości, a tak zamaskowanej pewnymi ideami, że człowiek dzisiejszy nie zna siebie, w kłamstwie się rodzi, żyje i umiera i nie zna głębi swojego upadku.
Zasadniczą cechą natury ludzkiej (a pewno i bydlęcej) jest to, że każdy stwór żywy stara się jak najprędzej zapomnieć o rzeczach przykrych, które przeżył, i jak najdłużej babrać się w przyjemnych - i nie ma co się nam dziwić. Kwestia jest tylko w tym, że my, ludzie, nie przebieramy czasem w środkach, jeśli chodzi o budowanie płyt izolacyjnych między nami a przykrościami życia wewnętrznego i zewnętrznego; budujemy je, z czego popadło, implikując czasem tym gorsze świństwo, niż to, od którego pragnęliśmy się odgrodzić.
Ci których podłość i zło nie są usystematyzowane w pewien układ w celu samoobrony, giną i marnieją. Ci, którzy umieją odwracać wartości ujemne na dodatnie, stają się bogatszymi życiowo i zdobywają siłę.
Trzeba być świnią, na to nie ma rady. Żeby zdobyć życie, muszę zostać kanalią. Wszystko, co jest piękne i szlachetne, nie da się utrzymać.
- Czy pan rozumie ten ból, straszny ból tego człowieka, który ją traci. Ten ból, który go rozlizuje. Niech pan sobie wyobrazi ból, który liże. Być rozlizanym to jest zupełnie okropna tortura...