Jestem taki, jak mnie Pan Bóg stworzył. No – trochem świństwa od siebie dołożył.
Jest tylko jedna prawda szczera, w kłamstwach jak w gruszkach się przebiera.
Ja byłem zwierzę. Ona święta. Ale szeptała: – Lubię zwierzęta!
Gorycz poranka i słodycz jesieni dopiero w późnym wieku się ceni.
Gdy przyjdzie śmierci mojej dzień, to odpoczniemy: ja i mój cień.