Ach, już nie jedna jak but głupiutka, wystrychnęła mędrca na dudka.
Rankiem, przy obudzeniu
Na szybie okna rozpłaszczone noski,
Ach, to wy, dzień dobry, moje troski!
O Polskę realną
Pozwól pokochać, dobry Panie Boże,
Polskę bez złudzeń – od może do może.
Apel do poetów
Nie nazywaj rzeczy po imieniu,
Lecz po marzeniu, śnieniu, niespełnieniu.