Człowieku! Gdybyś wiedział, jaka twoja władza! Kiedy myśl w twojej głowie, jako iskra w chmurze, Zabłyśnie niewidzialna, obłoki zgromadza, I tworzy deszcz rodzajny lub gromy i burze.
Zbyt często wielka dusza, myśl wielka, ukryta W samotności, jak róża śród lasów rozkwita; Dosyć ją wynieść na świat, postawić przed słońcem, Aby widzów zdziwiła jasnych barw tysiącem!
Lis i kozioł. Już był w ogródku, już witał się z gąską: Kiedy skok robiąc wpadł w beczkę wkopaną, Gdzie wodę zbierano. Ani pomyślić o wyskoczeniu. Chociaż wody nie było i nawet nie grząsko: Studnia na półczwarta łokcia, Za wysokie progi Na lisie nogi. Zrąb tak gładki, że nigdzie nie wścibić paznokcia. Postaw sięż teraz w tego lisa położeniu! Inny zwierz pewno złamałby łapy I bił się w chrapy, Wołając gromu, ażeby go dobił. Nasz lis takich głupstw nie robił; Wie, że rozpaczać jest to zło podawać do zła. Zawsze maca wkoło zębem. A patrzy w górę; jakoż wkrótce ujrzał kozła, Stojącego tuż nad zrębem I patrzącego z ciekawością w studnię. Lis wnet spuścił pysk na dno, udając, że pije, Cmoka głośno, głośno chłepce, I tak sam do siebie szepce: "Oto mi woda, takiej nie piłem, jak żyję, Smak lodu, a czysta cudnie. Chce mi się całemu spłukać, Ale mi ją szkoda zbrukać. Szkoda! Bo co też to za woda!" Kozioł, który tam właśnie przyszedł wody szukać: "Ej - krzyknął z góry - Ej, ty ryży kudła, Wara od źródła!" I hop w dół. Lis mu na kark a z karku na rogi, A z rogów na zrąb i w nogi.
Ale kto z nas w młode lata Nie działa rzeźwym ramieniem, Ale sercem i myśleniem, Taki zgubiony dla świata. Kto jak zwierz pustyni szuka, Jak puchacz po nocy lata, Jak upiór do trumny puka, Taki zgubiony dla świata. Kto w młodości pieśń żałoby Raz zanucił, wiecznie nuci; Kto młody odwiedza groby, Już z nich na świat nie powróci.
Któż jego miejsce zmierzy, kto jego czas zliczy! Trwoży się człowiek śpiący - śmieje się, gdy zbudzi.
Robak wsparty na stole wpółgłośno rozprawiał, Tłum szlachty go otaczał i uszy nadstawiał, I nosy ku księdzowskiej chylił tabakierze; Brano z niej, i kichała szlachta jak moździerze.
Nie całe twoje szczęście jest w grobie, Nie tam są wszyscy znajomi tobie. Weź trochę szczęścia od nas szczęśliwych, Szukaj umarłych pośród nas żywych.
Czy zła myśl wygra, czy dobra pokona, Jutro się w mowach i w dziełach pokaże; I jedna chwila tej bitwy wyrzeka Na całe życie o losach człowieka.
Ach! kto choć na dnie serca ma dla przyjaciela Choćby iskierkę czucia, gdy się z nim rozdziela, Dobędzie się iskierka ta przy pożegnaniu, Jako ostatni płomyk życia przy skonaniu!
Ja umieram. — Ja nie płaczę. /I wy chciejcie ulżyć sobie;/ Prędzej, poźniej, legniem w grobie, Nie wrócą na świat rozpacze.
Tu perełki Wschodu, Z morza uciech i szczęścia, porwała za młodu Truna, koncha wieczności, do mrocznego łona. Skryła je niepamięci i czasu zasłona,
Obyś, grzeszniku, nigdy sam ich nie wyczytał, Oby cię o znaczenie ich Bóg nie zapytał - Módl się; myśl twoja w brudne obleczona słowa, Jak grzeszna z tronu swego strącona królowa, Gdy w żebraczej odzieży, okryta popiołem, Odstoi czas pokuty swojej przed kościołem, Znowu na tron powróci, strój królewski wdzieje I większym niźli pierwej blaskiem zajaśnieje.
Jestem kobietą, rządy nie należą do mnie, wszakże Pan będziesz mężem; ja do rady młoda Co pan urządzisz, na to całym sercem zgoda!
Choć młodzież nieraz jego zasięgała zdania, Bo nikt lepiej nad niego nie znał polowania. On milczał, szczyptę wziętą z tabakiery ważył W palcach i długo dumał, nim ją w końcu zażył; Kichnął aż cała izba rozległa się echem, I potrząsając głową rzekł z gorzkim uśmiechem...
Srebrny król nocy dąży spocząć przy kochance. Błyszczą w haremie niebios wieczne gwiazd kagańce, Śród nich po safirowym żegluje przestworze Jeden obłok, jak senny łabędź na jeziorze, Pierś ma białą, a złotem malowane krańce.
O wiosno! kto cię widział wtenczas w naszym kraju, Pamiętna wiosno wojny, wiosno urodzaju! O wiosno! kto cię widział, jak byłaś kwitnąca Zbożami i trawami, a ludźmi błyszcząca, Obfita we zdarzenia, nadzieją brzemienna! Ja ciebie dotąd widzę, piękna maro senna! Urodzony w niewoli, okuty w powiciu, Ja tylko jedną taką wiosnę miałem w życiu.