Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Co jest miłego w rozstrzeliwaniu?
Powiew romantyzmu. Jak w wojnie domowej. Zapach ogniska, obecność prochu, szynel przesiąknięty dymem. Poczucie spełnionego obowiązku.

Przemiana ludzi w bestie odbywa się zaskakująco szybko. Pamiętajmy, że tak zwana cywilizacja, to jedynie trwający sześć tysięcy lat epizod w życiu człowieka. Wystarczy lekko poskrobać i spod tej cienkiej naleciałości wyłazi sto milionów lat prawdziwego bestialstwa. Zwierzę drzemie w każdym z nas, choć nie wszyscy mamy tego świadomość. Inna sprawa, że zwierzęcość człowieka nie tylko jest kwestią psychiczną. Czasem czysto praktyczną, gdy na przykład mamy do wyboru: zdechnąć albo pożreć bliźniego. A ściślej: pożreć bliźniego, nim bliźni zeżre nas.

Szczęśliwy jest ten, kto nie boi się wszystkiego stracić. A nie boi się człowiek, który nie ma nic do stracenia.

To jest młot, a to sierp,
To jest nasz radziecki herb.
Jak chcesz, żnij, jak chcesz- kuj,
A i tak dostaniesz chuj.

Nasz naród nie jest głupi. Już dawno zauważył prostą regułę: za dobrą pracę w nagrodę dostaje się jeszcze więcej pracy.

Historyk jest szpiegiem, który zajmuje się przeszłością. To moje credo.

...Stalin popełnił na wojnie tylko dwa błędy.
Po pierwsze: pokazał Iwanowi Europę.
Po drugie: pokazał Europie Iwana.

...nie są tak głupi, żeby od razu aresztować szpiega. Szpieg znajduje się na naszym terytorium, skąd uciec nie jest tak łatwo. Należy go zatem "prowadzić" - przez długi czas ostrożnie i z całą uwagą śledzić, żeby odkryć jego powiązania. Potem warto ustawić wszystko tak, żeby szpieg sam nie wiedział, że pracuje na naszą korzyść i wierzył, że wszystko idzie jak po maśle. Prawdziwy szpieg namierzony na naszym terytorium, to rzecz niezwykle cenna. To nasz kanał dezinformacji. Szpiega aresztuje się tylko w ostateczności (..). Nawet jeśli przeciwnik domyśli się, że nakryliśmy jego agenta, który tańczy teraz tak, jak mu zagramy, (...) nie wie kogo zdemaskowaliśmy, a kogo nie, więc musi podejrzewać całą siatkę.

Istnieje w wywiadzie termin: rozwałkować źródło informacji (...) rozwalać szafkę. Wywodzi się ono z prehistorycznej anegdoty:
- Obywatelu Rabinowicz, skąd macie tyle pieniędzy?
- Z szafki.
- A kto je tam wkłada?

Komu potrzebna wasza prawda, jeżeli przeszkadza nam żyć?

Nie wierzcie w to, co wam do znudzenia pokazują, szukajcie tego, co przed wami skrywają. A kiedy wreszcie znajdziecie, nie cieszcie się przedwcześnie.

Istnieje stary, sprawdzony i udoskonalony w ciągu stuleci sposób oceny działania każdej struktury organizacyjnej i predyspozycji jej kierownika. Trzeba się jej przyjrzeć bacznie wtedy, gdy zwierzchnik jest akurat nieobecny.

Do okupacji Rumunii potrzebowaliśmy w swoim czasie 240 tysięcy ludzi, podczas gdy Sowiety, wedle wiarygodnej informacji, zadowalają się czterema dywizjami NKWD.

Niezrównanych mistrz breweryj,
Nasz przyjaciel menażerii,
Hipopotam przy niedzieli,
Zamiast pluskać się w kąpieli,
Woli - wierzcie lub nie wierzcie -
Iść na spacer na przedmieście,
Gdzie nie bywa nikt znajomy,
I, obchodząc rzędem domy,
Budzić stukiem je kopyta,
Wszystko to, by - gdy zapyta
Gniewny głos spoza drzwi: "Kto tam?"
Odrzec rymem: "Hipopotam"

Pewien masarz, chociaż sam gbur,
Raz, skuszony przez kalambur,
Chciał bić słonia na słoninę
"Wara - robiąc groźną minę,
Ryknie słoń - nie głupim skóry
Tracić dla literatury"

Miałem jako dziecko szereg brzydkich narowów. Nie będę tu mówił o podsłuchiwaniu pod drzwiami, targaniu za ogon kotów, łapaniu much, by dosypać je jako przyprawę do rodzinnego rosołu, ani o innych rozrywkach tego niewinnego wieku. Byłem nieznośnie niecierpliwy.

O zmierzchu szept w wiklinach tajemniczy kusi
Dziewczynę, co te strony niespokojnie mija,
Bo z słodkiego zachwytu, co ją w gardle dusi,
Wzdryga się, jakby śliska musnęła ją żmija,
Ale w wodzie zastygło przedwieczorne złoto,
A ponad wodą ptaki i zapachy letnie,
O! Jakże ci się oprzeć, szumiąca tęsknoto,
Kiedy trzciny tak grają, jak pogańskie fletnie?

Droga poprzez polskość na Zachód, na którą skierowała mnie matka, okazała się w rzeczywistości drogą na Wschód, którego częścią miał się stać po wojnie mój kraj - Polska. Oto paradoks mojego losu.

Śmiem twierdzić, że nie tylko konsumpcja napojów wyskokowych, ale i wiele życiowych komplikacji wywodzi się z nadmiernego bogactwa naszej mowy.

Nie różnice poglądów dzielą ludzi, lecz różnice poziomu.