Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Tak, słyszałem, jaką wersję przedstawił pan aspirant Burzyńskiej.
- To nie wersja, tylko prawda.
- Prawdę ustalają zwycięzcy, a pan bynajmniej nie wygrał.

Z biegiem czasu to uczucie powinno słabnąć (...) Ale tak nie było. Po prostu nauczyłam się z nim żyć. A kiedy zjawił się z powrotem w Żeromicach i zobaczyłam w jego oczach dokładne odzwierciedlenie tego, co u mnie, zupełnie oszalałam. Było w nich to tęskne wyczekiwanie, które znają tylko osoby kochające naprawdę. Ta potrzeba bliskości, to cierpienie, kiedy brak jest drugiej połowy ciebie i ...

Chwilę później wyszedł z sypialni, doprowadziwszy się do takiego porządku, że Polski Ład sprawiał przy nim dość dobre wrażenie".

Złożę ta na ołtarzu moją wolność i zacznę żałobę, która skończy się dopiero jak odwalę kitę. Trzeba się umartwiać a nie świętować".

- Nie możesz czasem jakoś milej?- bąknął, wchodząc do biura.
- Na przykład?
- "Tęsknię, mój ukochany. Przybądź, bo uschnę bez ciebie jak kwiat bez wody"
Brwi Chyłki powoli się uniosły.
- Zgasnę bez ciebie jak pet w popielniczce. - odparła. - To najwięcej, na co możesz liczyć.

- Wiesz, co zrobił twój chłopak?
- Narzeczony- poprawiła go.
- Może być nawet wasal, chuj mnie to obchodzi!

Pary dzielą się na dwie kategorie. Te, które bardziej od małżeństwa rajcuje sam ślub, i te które mają odwrotnie.
My jesteśmy w tej drugiej kategorii.

– Może się wylegiwałem.
– I przy tej okazji nabawiłeś się naderwanego więzadła i wstrząśnienia mózgu?
– Wstrząśnienia… czego?
– Słuszna uwaga – odparła ciężko. – I wciąż zaskakuje mnie twój stopień autokrytycyzmu.

– Coś nie pasuje? – zapytała, orientując się, że obejrzał ją dokładnie.
– Temperatura.
– Trzeba było poprosić jakiegoś znajomego, żeby przyniósł ci płaszcz.
– Nie chodzę w płaszczach.
– I nie masz znajomych – dodała Chyłka, zniżając głos. – Tak?

Świetnie Zordon, ale ty nie uciekłbyś nawet z escape roomu.

(...) Czy to jest odpowiednio jasne?
- Jak noc w środku czerwca na kole podbiegunowym północnym , Wysoki Sądzie.

Istniał rodzaj pustki, której nie dało się zapełnić. Pustki tak absolutnej, że zdawała się wchłaniać wszystko inne - szczęście chęć życia, całe jestestwo Kordiana.

Pozory stanowiły najgroźniejszą broń każdego psychopaty.

Nigdy nie zastanawiał się nad tym, dlaczego tak bardzo lubi łazić po górach. Teraz dotarło do niego, że mają jedną przewagę nad życiem. Chodząc po nich, zawsze wiedział, ile drogi minęło i ile miał jej jeszcze przed sobą

- Więc co zamierzasz, Forst?
- Gasić trwające pożary, a potem przejmować się tymi, które dopiero wybuchną.

- Dżesika.
- No i? - rzuciła Chyłka.
- Puszczalskie imię.
Joanna obróciła się przez ramię, by choć przez moment nie musieć patrzeć na tego człowieka. Westchnęła na tyle głośno, by to usłyszał.
- Gdyby imiona rzeczywiście miały takie znaczenie, to na pierwsze miałbyś Anoreksja, a na drugie Mózgu.

Powinnam opierdolić cię wzdłuż i wszerz, z góry na dół (...) Ale w tej chwili jesteś tak pociesznie niezadowoloną niezdarą, że nie mam serca.

- Ale wiesz, że jest coś takiego jak artykuł sto trzydziesty piąty Kodeksu karnego?
- Nie obrażaj mnie takimi pytaniami, Zordon, bo będziesz spał w kiblu.

- (...) Przyjechałem z tymi od transportu zwłok.
- Co takiego?
- Potem byłem na obiedzie w czymś, co się nazywa bar pod 17. Zjadłem schabowego za osiem czterdzieści. (...)
- Jechałeś z ciałem? - rzuciła.
- Mhm - potwierdził. - To znaczy nie w jednym worku. Siedziałem obok.

- I to jak! Niby z gówna ciastka nie zmajstrujesz, ale ty odjebałeś prawdziwy tort.