Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Robili to, czego wymagała od nich demokracja - dążyli do zdobycia, a potem utrzymania władzy. System był zaprojektowany w ten sposób i Joanna wychodziła z założenia, że nikt nie powinien się na to zżymać.

- Tak czy inaczej uważam, że...
- Kartagina powinna zostać zburzona.

(...) do Kordiana dotarło, że wraz z Chyłką właściwie stworzyli kryminalistę. Teraz bowiem Sendalowi nie pozostanie nic innego, jak na pełny etat zająć się tym, co robił wespół z mafią. Legalna droga kariery bezpowrotnie przepadła. Zostały mu jedynie perspektywy poza prawem.

- Tyle tu spienionego mleka, bitej śmietany, syropów smakowych i cukru, że czuję się, jakbym wpadła do kawiarnianego odpowiednika jakiejś piosenki Britney Spears - mruknęła Joanna.
Kiedy jednak pociągnęła pierwszy łyk, rozpromieniła się.
- Smoła - oceniła. - Całkiem niezła.

- Widywałem już takich jak ty. Jest ich na pęczki.
(...)
- Takich jak ja, to znaczy? - zapytał w końcu.
- Młodych prawników, którym na początku wydawało się, że chcą po prostu dobrze zarabiać, a dopiero później uświadomili sobie, że jest w tym coś więcej.
- Idealistów? - podsunął Oryński. - Beznadziejnych fantastów, którzy łudzą się, że życie może być czymś więcej niż tylko popychaniem do przodu swojej kariery.

- Powinienem się tego spodziewać, prawda?
- Powinieneś.
(...)
- Przecież cię znam - ciągnął. - I zdaję sobie sprawę, jak zimna, nikczemna, wyrachowana z ciebie...
- Hola, Zordon. Zaraz rozpędzisz się tak, że nie wyhamujesz przed urwiskiem.

Siedzieli na beczce prochu i oboje zdawali sobie z tego sprawę.

- Nie chcesz znać szczegółów? A co z twoją twardą skórą?
- Mięknie, kiedy w grę wchodzi zabijanie zwierząt.

Moje alibi jest nie do podważenia, bo opiera się na prawdzie.

To od niego zależało życie klienta. To od jego argumentacji, umiejętności, retoryki, a czasem kilku gestów zależało to, co stanie się z człowiekiem, którego reprezentował.

- Poprzednio pracowałaś w boksie porad prawnych w Arkadii.
- Ale mój salon grał rolę gabinetu, jeślibyś zapomniał.
Pamiętał doskonale. Zarówno bajzel, jaki panował w jej mieszkaniu przy Argentyńskiej, jak i spojrzenie, jakim obrzucała go, ilekroć przypominał o pracy w boksie. Teraz w jej oczach nie było już ani pretensji, ani poczucia klęski. Zupełnie jakby wymazała tamten epizod z pamięci.

- (...) Nie ma co zajmować się kobietą, która sama nie wie, czego chce.
Kordian przypuszczał, że jest wręcz przeciwnie. Chyłka doskonale wiedziała, czego chce - ucieczki. Zmiany. Reorientacji w życiu. Nowego początku.

- Spokojnie.
- W tej chorobie nie ma miejsca na spokój, Chyłka.
- Całe życie sobie radziłam, to i teraz sobie poradzę.
- Przez całe życie nie byłaś alkoholiczką. Teraz nią jesteś.
- Bzdura - odparła i wywróciła oczami. - Urodziłam się taka.

Państwo powinno być jak lekarz (...). Jest oczywiste, że musi znać historię choroby, by pomóc pacjentowi. W konsekwencji musi więc badać, zbierać informacje, wnikać w sferę osobistą... ale tylko do pewnego stopnia. Żeby lekarz wyleczył zapalenie gardła, nie musi rozcinać nam otrzewnej i zaglądać do środka.

- Zrobiłam test McDrive'a - oznajmiła.
- Co takiego?
- To zaawansowana technika śledcza, którą wykoncypowałam na użytek takiej sytuacji jak ta.
Kordian popatrzył na nią, jakby straciła rozum.
- Uznałam, że najlepszy sposób, żeby sprawdzić, czy ktoś w istocie cię śledzi, to zjechanie do McDrive'a.

- Mianowalam cię właśnie prokuratorem. Wespnij się na wyżyny pogardy dla drugiego człowieka, awersji do wszystkich wokół, nieżyczliwości i wrogości. Innymi słowy, wciel się dobrze w rolę. I postaw zarzut.

Zawsze wychodził z założenia, że prawdziwym kunsztem nie jest zaprowadzanie porządku tam, gdzie istnieje chaos, ale wręcz przeciwnie – tworzenie zamętu w miejscu, gdzie panuje ład. Entropię postrzegał zresztą zawsze jako siłę budującą, nie niszczącą. W końcu to z chaosu zrodził się wszechświat. Chaos był istotą wszechrzeczy.

Seweryn miał tylko trzy zasady, jeśli chodziło o muzykę: po pierwsze, zespół musiał już nie istnieć, po drugie, musiał grać szeroko pojętego rocka, a po trzecie - powstać w latach siedemdziesiątych. Wszystko inne miało drugorzędne znaczenie.

Przede wszystkim czeka Cię codzienne chodzenie do pracy, aż do końca żywota. Gorzej ma tylko pracownik prosektorium, bo on stawia się w robocie nawet po śmierci.

Jasna strona jest tam, gdzie broni się ludzi.