- Nie możesz czasem jakoś milej?- bąknął, wchodząc do biura.
- Na przykład?
- "Tęsknię, mój ukochany. Przybądź, bo uschnę bez ciebie jak kwiat bez wody"
Brwi Chyłki powoli się uniosły.
- Zgasnę bez ciebie jak pet w popielniczce. - odparła. - To najwięcej, na co możesz liczyć.
