długo patrzyłem w oczy jawie, snom, rozstwnym epokom po drodze mijanym długo patrzyłem w oczy tobie, dziecko nieznajome.
Chcieć, a nie chcieć to jest to samo. Nie chcieć, znaczy chcieć nie chcieć. Chcieć czy nie chcieć, znaczy zawsze chcieć. Ty zawsze chcesz. Zawsze.
Kocham cię, Marto, ale chyba nie tym uczuciem, jakim byś chciała. I czy naprawdę chcesz? Tak długo pielęgnujesz swoje uczucie, które nazywasz bękarckim, czyli niechcianym? To nie jest tak, że ja nie chcę. Ech, kochana Marto. Zobaczymy, co z nami będzie.
Jest wielu ludzi, którzy przeszkadzają innym ludziom być. Tej nocy postanawiam nazajutrz opuścić towarzystwo. Przestaje mi to wszystko być PO DRODZE.
Śniła mi się w takim skrócie miniona, straszliwa historia moja. Ta cała moja wtedy kruchość niewymowna.
Witek. Ty, Sted, jak się żegnasz z ludźmi, to zmuszasz ludzi, żeby tkwili w miejscu po pożegnaniu. Ty sobie odchodzisz, a oni spory czas nie mogą się z miejsca ruszyć.
Potem inne myśli się posypały i jeszcze inne, cała lawina, cała kawalkada, całe tabuny, tak że łeb mój miażdżony był pod tysiącliczebnymi kopytami. Ach, nikt nigdy nie będzie wiedział, jakim ciężkim cudem zlepia się potłuczony na drobniutkie części mózg.
Życie to nie teatr, ja ci na to odposiadam; Życie to nie tylko kolorowa maskarada; Życie jest straszniejsze i piękniejszy jeszcze jest; Wszystko przy nim blednie, blednie nawet sama śmierć! Ty i ja - teatry to są dwa.
Bo są takie chwile sprzyjające przed oczami i w życiu, że pragnie się mówić i pragnie się słuchania dla tego mówienia, bo wiedząc tym bardziej, że następna taka chwila słaba nie przyjdzie prędko, a wszystko narasta ciągle w tym milczeniu i zawziętości, i to może być bardzo niebezpieczne, ten wybuch kiedyś nagły możliwy, to pęknięcie nagłe i to rozlewisko potem ropy niewymówionej niewysłuchanej. Ale trudno jest niepomiernie znaleźć ucho, oko i serce wdzięcznie słuchające.
- No i jak to będzie? Z tym wszystkim - zapytał cicho z głębi lustra jeden z nich. - Dobrze będzie. Musi być dobrze - odpowiedział cicho z głębi lustra drugi z nich.
Bo zawsze byłem bardzo pojętny we wszystkim, tylko nie w życiu praktycznym przeklętym, które mnie bez przerwy zabija, choć wiem bardzo dużo o wielu innych rzeczach dosyć nieśmiertelnych...
Jestem niczyj Miałem ojca, miałem matkę Miałem też przyjaciół trzech. Było dobrze, było źle. Potem ona (on) się zjawiła. Chodzę tu, chodzę tam, W tłumie ludzi zawsze sam. Nikt mnie nie ma. Jestem niczyj.