A starożytna adoracja losu: niech każdy odpowiada przed drugim za swoją brzydotę.
Będę pisał: komponował piosenki. Żeby było na życie: na chleb i wino.
Nocy proszę nie przeciągaj już
skoro świt do słońca pora pójść.
Moje łzy
jak okruchy chińskiej porcelany
toną wirując powoli.
Nieśmiało sunie brzask
zatrzymać chciałbym czas
inaczej jest...czas musi biec.
jak winny-li-niewinny sumienia wyrzut
że się żyje gdy umarło tylu tylu tylu.
Ileż dałbym żeby dzień był
jedynie długim wierszem
i żeby noc ciemną jego stroną.