Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę amerykańskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

- Wybaczyłbyś Tessie, gdyby to była ona?
- Wybaczyłbym jej wszystko - zapewnił Jem z powagą.

Szybko gaśnie miłość śmiertelników.

- Jestem ci coś winien, czarowniku- powiedział Raphael .- Obiecuję, że cię nie zapomnę.
- Nie bądź śmieszny - odparł Magnus, a później, ponieważ wiedział, że ujdzie mu to na sucho, rozczochrał loki Raphela.

- Talerz truskawek - powtórzyła Jean.
- Albo lepiej miseczkę - odparł Mark z triumfalnym uśmiechem. - Od lat nie dane mi było spożywać tego, na co mam ochotę, piękna pani. Miseczka truskawek: niczego więcej mi nie trzeba.
- Dobrze... - potaknęła oszołomiona Jean. Zabrała karty i zniknęła.
- Mark... - odezwał się Julian. - Musiałeś?
- Co musiałem?
- Nie musisz mówić w taki sposób, jakbyś cytował średniowieczny poemat faerie. Na co dzień się tak nie wysławiasz. Może powinniśmy porozmawiać o zachowaniu dyskrecji.
- Nic na to nie poradzę - przyznał z uśmiechem Mark. - Przyziemni mają w sobie coś...
- Musisz zachowywać się normalnie, jak zwykły człowiek - przerwał mu Jules. - Przynajmniej w miejscach publicznych.
- Wcale nie musi zachowywać się normalnie - zaoponował ostro Ty.
- Przy wejściu zderzył się z automatem telefonicznym i powiedział ”Proszę o wybaczenie, szlachetna pani” - zauważył Julian.
- To się nazywa uprzejmość - powiedział Mark, nie przestając się uśmiechać.
- Nie wobec przedmiotów nieożywionych.

- Następnie zatrzymaliśmy się na posiłek. Bardzo naciskałeś, żebyśmy spróbowali lokalną specjalność, którą nazywałeś cuy. Spędziliśmy bardzo miło czas podczas posiłku, nawet jeżeli wciąż byłeś bardzo pijany.
- Jestem pewien, że zacząłem wtedy trzeźwieć.
- Magnus, próbowałeś flirtować ze swoim własnym talerzem.
- Jestem facetem z rodzaju tych, którzy są otwarci!

Obserwując ich powitanie, próbowała przywołać na twarzy szczęśliwy, pełen miłości wyraz.
- Dobrze się czujesz? - spytał Simon. - Bo robisz zeza.

Skąd te wszystkie obrazy przedstawiające ciebie? Jestem artystą, Emmo. Te obrazy to moje serce. Gdyby moje serce było płótnem, byłoby całe pokryte twoim wizerunkiem.

I nadal jesteś ze mną. Oddychając, będę myślał o tobie, bo bez ciebie byłbym martwy już dawno temu. Budząc się i zasypiając, unosząc ręce, żeby się bronić, albo kiedy się położę, żeby umrzeć, zawsze będziesz ze mną. Mówisz, że się odradzamy. Ja mówię, że istnieje rzeka, która oddziela martwych od żywych. Wiem, że jeśli narodzimy się na nowo, spotkamy się w drugim życiu, a jeśli istnieje ta rzeka, będziesz czekał na mnie na brzegu, żebyśmy mogli razem ją przekroczyć. (...) Jesteśmy związani, ty i ja. Mimo śmierci.

- Cuchnie tu złamanym sercem - skomentował Jace.
- To chińskie żarcie - Magnus rzucił się na kanapę i wyciągnął przed siebie długie nogi.

Jeśli nigdy, nie mówisz nikomu prawdy o sobie, w końcu zaczynasz zapominać. Miłość, ból złamanego serca, radość, rozpacz, dobre rzeczy, które uczyniłem i te niegodziwe, jeśli zatrzymałbym to wszystko wewnątrz, wspomnienia tych emocji zaczęłyby znikać. A wówczas znikłbym i ja.

Są rzeczy, których nie zniszczy żadna magia, bo on same są magiczne.

- Lepiej znać prawdę. - Tessa była zaskoczona pewnością w swoim głosie. - Poznałam prawdę o Nathanielu i choć jest bolesna, to lepsze to niż kłamstwa. Lepsze niż narzucanie się z miłością komuś, kto nie może jej odwzajemnić. Lepsze niż trwonienie uczuć.

- Co jej zawdzięczasz?
- Życie. - powiedziała Izzy.
- Uratowała twoje życie?
- Uratowała życie Jace'a. Mogła dostać cokolwiek od Anioła Raziela, a ona ocaliła
mojego brata. Całe życie ufałam tylko kilkoro ludziom. Naprawdę ufałam. Mojej mamie, Alec'owi, Jace'owi i Max'owi. Już jedno z nich straciłam. Clary jest powodem dzięki któremu nie straciłam następnego.

Co robisz [...] kiedy zagrożeniem dla tych, których kochasz, jest ktoś, kogo kochasz równie mocno?

...to co Clary uważała za stałe i pewne, okazało się kruche i mogło w każdej chwili zniknąć przy byle podmuchu.

- Kolacja! - W drzwiach biblioteki stała Isabelle z łyżką w ręce. - Przepraszam, jeśli przeszkadzam.
- Dobry Boże, nadeszła chwila grozy - mruknął Jace.
Hodge też wyglądał na przerażonego.
- Ja...ja...ja zjadłem bardzo obfite śniadanie - wymamrotał. - To znaczy lunch. Nie dam rady nic w siebie wcisnąć...
- Wylałam zupę - oznajmiła Isabelle. - Zamówiłam chińszczyznę na mieście.
Jace zeskoczył z biurka i się przeciągnął.
- Świetnie. Umieram z głodu.
- Może jednak spróbuję zjeść odrobinę - wykrztusił Hodge.

Roderick Morgenstern (który, zdaniem Magnusa, w pełni zasługiwał na nazwisko brzmiące tak, jakby koza żuła żwir).

- Zostajesz w ubraniu? Mógłbym ci obiecać, że nie będę patrzyła, ale skłamałbym.
Clary rozpięła kurtkę i rzuciła nią w Jace'a. On ją złapał i położył na stosie własnych ubrań, uśmiechając się szeroko. Zdjął pas na broń.
- Zboczeniec - rzuciła Clary. - Choć dostajesz punkty za szczerość.
- Mam siedemnaście lat, my wszyscy jesteśmy zboczeńcami.

Człowiek się przyzwyczaja, przyzwyczaja się do tego stopnia, że z czasem zapomina, że krwawi.

A któż by chciał być człowiekiem? Ludzkie serce można złamać. Ludzkie kości zmiażdżyć. Ludzką skórę rozedrzeć.