Sądzę na przykład, że Magnus Bane naprawdę cię lubi. I jest całkiem spoko. Wydaje świetnie przyjęcia. Nawet jeśli na jednym z nich zmieniłem się w szczura.
- Ściskałeś Clary? - Patrzył ze zdumieniem na Sebastiana. Ten wzruszył ramionami. - Jest moją siostrą. Cieszę się, że ją widzę. - Ty nie ściskasz ludzi - przypomniał mu Jace. - Zabrakło mi czasu, żeby zrobić zapiekankę na powitanie.
Wiara nie polega na tym, że nigdy się nie ma wątpliwości, tylko na tym, że robi się to, co konieczne, by te wątpliwości przezwyciężyć.
- Łyżka! - oznajmił James; podbiegł do wuja Gabriela i dźgnął go w udo. Wuj zmierzwił mu włosy. - Taki dobry z ciebie chłopak - powiedział. - Często się zastanawiam, jakim cudem jesteś synem Willa. - Łyżka - powtórzył James, przytulając się do nogi wuja. - Nie, Jamie - ponaglił syna Will. - Twojego czcigodnego ojca znieważono. Atakuj, atakuj!
Była pewna, że oboje smakują krwią, popiołem i solą, ale to nie miało znaczenia. Miasto, jego światła, życie i cały świat skurczyły się do niej i Jace'ego, do gorącego serca zamrożonego kosmosu.
- Myślałam, że masz na imię Jace. W tej sprawie też kłamałeś? - Nie. Jace to skrót. [...] - Od czego? [...] - To moje inicjały. J. C. [...] - Jonathan - wyszeptała - Jonathan Christopher.
Magnus zawsze uważał, że ludzie są piękniejsi niż inne istoty żyjące na ziemi i często zastanawiał się, dlaczego tak jest. Jeszcze tylko kilka lat i zacznie się rozkład, powiedziała Camille. Ale to właśnie śmiertelność czyniła ich takimi. Byli jak płomienie, które, migocząc, płoną jaśniej.
Demon obnażył zielonkawe kły. - To jest moja prawdziwa postać. Paskudna niespodzianka, co? - Śmiem twierdzić, że jest lepiej - ocenił Will. - Wcześniej nie było na czym zawiesić oka, a teraz przynajmniej te rogi są spektakularne.
Teraz w głowie Jace'a odezwał się nowy głos, kiedyś znienawidzony, teraz dziwnie miły. Głos Sebastiana. Wydawało się, że płynie wraz z krwią, która łączyła ze sobą ich dłonie niczym ognistoczerwony łańcuch. Teraz jesteśmy jednym, braciszku, ty i ja, powiedział Sebastian. Jesteśmy jednym.
Jestem dramatyczny - Przyznał Will. - Gdybym nie był Nocnym Łowcą, czekałaby mnie przyszłość na scenie. Nie wątpię, że nagradzano by mnie aplauzem.
Wiem, że Nocni Łowcy tak łatwo nie rezygnują z życia. My walczymy do ostatniej chwili. Pochodzimy z królestwa aniołów, ale i tak się go boimy. Myślę jednak, że można opanować ten strach. Śmierć nigdy nie będzie miała nade mną władzy.
- (...) Przysięgam na nas. Clary zacisnęła palce na rękawie jego T-shirtu. - Dlaczego na nas? - Bo nie ma niczego innego, w co bardziej bym wierzył.
Jace, gdy go poznała, był opanowany, a tylko odrobina jego prawdziwego ja czasami ulatniała się przez szpary zbroi, niczym światło przez szczeliny w ścianie. Upłynęło sporo czasu zanim rozbiła ten mur. Teraz jednak ogień w jego żyłach zmuszał go do tego, by znów go utworzył, by dla bezpieczeństwa ukrywał emocje. Czy gdy zniknie ogień, będzie potrafił ponownie rozbić ten mur?
Chcę, żebyś była szczęśliwa i żeby on był szczęśliwy. Ale, idąc nawą, żeby połączyć się z nim na zawsze, będziesz szła niewidzialną ścieżką z odłamków mojego serca.
Clary starała się nie myśleć o tym, że minęły już trzy dni od chwili, kiedy widziała Magnusa (...). Zastanawiała się, dlaczego w ogóle zaufała komuś, kto nadużywał kredki do oczu.