Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę amerykańskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Szczęśliwym jest ten, kto zna imię swojego serca. Ten nie utracił go naprawdę.

Nie chodzi o to, żeby próbować żyć wiecznie; rzecz w tym, żeby żyć i robić, co w twojej mocy, żeby żyć dobrze. Chodzi o wybory, które podejmujesz i o ludzi, których kochasz.

- Isabelle!-wrzasnął, zadzierając głowę-Isabelle!
- Chole...- Clary chwyciła go za rękaw-Jesteś wampirem w samym środku Idrisu. Raczej nie powinieneś krzykiem zwracać na siebie uwagi.
- Isabelle! - zawołał ponownie-Rozpuść swoje krucze włosy!
- O Boże! - jęknęła Clary - coś było w tej krwi, którą dał ci Raphael, prawda? Zabiję go.
- On już jest martwy - zauważył Simon. (...)
- Kocham Cię Isabelle Lightwood!(...)
Coś z łopotem spadło z nieba. Dwie rzeczy: skórzane spodnie i falbaniasta koszula poety.
- Zabieraj swoje ciuchy i spadaj! - wrzasnęła Isabelle.

- Herondale? Jeszcze jeden Herondale? Bez przerwy Herondale’owie. Nigdy nie ma pani wrażenia, że gdziekolwiek się ruszy, ścigają ją Herondale’owie?
– Nie bardzo. Chociaż nie miałabym nic przeciwko.

- To, jak na niego patrzysz. I zrozumiałem. On wcale cię nie wykorzystywał, tylko kochał, i to go zabijało.

Niektórych obietnic nie wolno łamać.

Teraz przez cały czas się zastanawiam, jak wszystko odwrócić. Czy jeszcze kiedykolwiek możemy być przyjaciółmi, czy to, co nas łączyło, rozpadło się na kawałki. Nie z jej powodu, tylko z mojego.

Nie jest tak, że ktoś należy do ciebie, chodzi o to, że ty oddajesz się komuś. Wątpię, czy kiedykolwiek coś komuś dałeś. Może z wyjątkiem koszmarów.

- I chciałbym jeszcze dodać, że ostatnio bawię się w transwestytyzm i sypiam z twoją matką. Uznałem, że powinnaś
o tym wiedzieć.
- Simon! - krzyknęła Clary, chwytając przyjaciela za ramię.
- Co? - Simon zrobił przestraszoną minę.- Wcale nie sypiam z twoją matką. Ja tylko próbowałem zwrócić twoją
uwagę. Co prawda, Jocelyn jest atrakcyjną kobietą, jak na swoje lata...

Nagle zapragnęła się przed nim zakryć, przed jego znajomym wyglądem, pięknem i tym uroczym, ale zabójczym uśmiechem, który sugerował, że może zrobić jej lub z nią cokolwiek, niezależnie od tego, kto czeka w korytarzu.

Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę...Nie nalegaj na mnie, abym opuściła ciebie...I abym odeszła od ciebie...Niech mi Anioł to uczyni i tamto dorzuci, jeśli coś innegi niż śmierć oddzieli mnie od ciebie.

- Chodzi o Tessę? Wiedziałem.
(...)
- Nie tylko o nią.
- Ale kochasz te dziewczynę.
Will zmierzył go wzrokiem.
- Oczywiście, że tak - przyznał w końcu. - Myślałem, że nigdy nikogo nie pokocham, ale ja kocham.

- Szczerze mówiąc, sam nie wiem, dlaczego wydaję te przyjęcia.
- Z powodu kota - przypomniała mu Clary.
Bane się ożywił.
- Racja. Prezes Miau zasługuje na każde poświęcenie.

- Swoją samowolą naraziłeś innych na niebezpieczeństwo. Tego incydentu nie pozwolę ci zbyć wzruszeniem ramion!
- Nie mogę niczego zbyć wzruszeniem ramion - powiedział Jace. - Mam jedno zwichnięte.

Bo jeśli w s z y s c y jesteśmy głupcami, być może nie tak głupio jest się zakochać.

Ludzie nie rodzą się dobrzy albo źli. Rodzą się z pewnymi skłonnościami, ale liczy się sposób, w jaki żyją. I to, jakich ludzi poznają. Valentine był przyjacielem Hodge’a, a nie sądzę, żeby Hodge miał wcześniej w swoim życiu kogoś, kto stawiałby mu wyzwania albo czynił go lepszym człowiekiem. Gdybym ja miał takie życie, nie wiem, jaki bym się okazał. Ale ja mam rodzinę. I ciebie.

Miłość, prawdziwa miłość, to bycie dostrzeganym. Ktoś cię zna. Zna twoją najbrzydszą cząstkę i mimo to kocha cię.

Lepiej prosić o wybaczenie, niż o pozwolenie.

Jednak Anioł dał ten dar tworzenia, powiedział Jace. I czyż nie mamy jego krwi w naszych żyłach?

- Czy ja dobrze rozumiem? - spytała po chwili milczenia Tessa. - Jessamine znalazła cię z zaproszeniem w dłoni, a ty uderzyłaś ją lustrem w głowę i przywiązałaś do jej własnego łóżka?
Sophie pokiwała twierdząco głową...