Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

(...) była ładną dziewczyną, która kiedyś, przypadkiem, rozminęła się o włos z oszałamiającą urodą. To, że nie można jej było nazwać absolutną pięknością, wynikało nie tyle z jakichś uszczerbków w jej wyglądzie, co raczej z nudy i bezbarwności życia, które prowadziła.

Życie to wspaniała rzecz, ale jeśli trwa za długo, zużywa się, zanim się skończy.

Dwoje może zachować tajemnicę, jeśli jedno z nich nie żyje.

- Miał coś z mózgiem. No, jak to mówią: w środku, kurwa, życia tkwimy, kurwa, w śmierci.

Gdyby świnie miały skrzydła, z nieba leciałby bekon.

Umysł to tablica. Gorzała to gąbka.

Każde życie różni się czymś od innego życia. Liczą się wszystkie albo nie liczy się żadne...

Plan oparty był na NEW AGE stanowiącej, że słowo STRACH to skrót od Stój Robaczku a CHuj ci zrobią (...) pomyślałem sobie, że jest jeszcze inna mądrość, nie taka znowu pozytywna, w której STRACH oznacza: Spieprzaj Twardzielu Albo CHuj z tobą.

Wszystko się zmienia, ale czasem zmienia się na gorsze i wtedy trzeba coś przedsięwziąć.

Ludzie, którzy opowiadają historie, zwykle nie potrafią ich napisać.

Tego, czego raz próbowano, próbowano wcześniej...jeszcze wcześniej...i
wcześniej.

Człowiek nigdy nie jest za stary na opowieści. Mężczyzna czy chłopiec, dziewczyna czy kobieta nigdy nie są za starzy. Żyjemy dla opowieści.

(...) ..."miłość" to w ustach mężczyzny niebezpieczne słowo. Dla wielu z nich nie oznacza tego samego, co dla kobiet. Kiedy mężczyzna mówi, że kocha, czasem rozumie przez to, że jest gotów zabić z miłości. A czasem nie rozumie przez to nic. O czym oczywiście, większość kobiet prędzej czy później się przekonuje. Niektóre z rezygnacją, wiele z żalem.

Wszystko wskazywało na to, że dwoje ludzi może rozwieść chyba tylko sam czas. A i tak ten rozwód będzie w najlepszym razie tylko częściowy.

Czy kochasz?
Słyszę jej głos. Czasem jeszcze go słyszę. We śnie.
Kochasz?
Tak, odpowiadam. Tak. A prawdziwa miłość nigdy nie umiera.
Potem budzę się z krzykiem.

Teoria, że praca twórcza i środki wpływające na świadomość są ze sobą nierozerwalnie związane, to jeden z najpopularniejszych mitów naszych czasów. Za jego powstanie odpowiada czwórka dwudziestowiecznych twórców: Hemingway, Fitzgerald, Sherwood Anderson i poeta Dylan Thomas. Oto autorzy, którzy stworzyli naszą wizję egzystencjalnej anglojęzycznej pustyni, na której odizolowani od siebie ludzie egzystują w atmosferze bezsilności i rozpaczy. Większość alkoholików dobrze zna te pomysły i zazwyczaj reaguje na nie rozbawieniem. Pisarze nałogowcy są zwykłymi nałogowcami, innymi słowy - przeciętnymi alkoholikami i narkomanami. Twierdzenie, że prochy i alkohol są niezbędne, by przytępić wyczuloną wrażliwość, to zwykłe kłamliwe bzdury. Nieważne, czy jesteś Jamesem Jonesem, Johnem Cheeverem, czy włóczęgą drzemiącym na dworcu. Nałogowiec za wszelką cenę próbuje uzasadnić swoje prawo do picia, bądź zażywania narkotyków. Hemingway i Fitzgerald nie pili dlatego, że byli utalentowani, wyobcowani, czy moralnie słabi. Pili, bo to właśnie robią alkoholicy.

Ludzie potrafią być dla siebie podli na wiele sposobów, o czym sam się przekonasz, jak podrośniesz, ale ja uważam, że źródłem wszelkiej nikczemności jest stare dobre samolubstwo.

Kościół jest czymś więcej niż zlepkiem idei, jak uważa młodsze pokolenie. To także więcej niż duchowe harcerstwo. Kościół to moc, której człowiek nie powinien nadużywać.

Jak durni i niewdzięczni bywają na ogół ludzie, jak szybko tępi się ich wrażliwość, wskutek czego cud zamienia się w zwyczajność.

Bo tu w Panoramie ciągle coś się działo. Tutaj wszystkie pory stapiały się w jedną. Bez końca trwała sierpniowa noc roku 1945, ze śmiechem i trunkami, i olśniewającą garstką wybrańców losu, którzy jeździli w górę i w dół windą, pili szampana, obrzucali się konfetti i serpentynami. I szary czerwcowy świt w jakieś dwadzieścia lat później, kiedy najęci przez mafię rewolwerowcy nieprzerwanie dziurawili kulami poszarpane, skrwawione ciała trzech mężczyzn przeżywających męczarnie bez kresu. W łazience przy pokoju na drugim piętrze rozwalona w wannie kobieta czekała na gości. W Panoramie wszystko w jakiś sposób żyło, jakby ją nakręcono srebrnym kluczykiem. Zegar chodził. Zegar chodził.