Znam to powiedzenie, że sztywny kutas nie ma sumienia, lecz powiadam wam, że są za to takie cipy, które mają zęby,...
W pierwszych doświadczeniach erotycznych kobieta nie zaznaje na ogół (chyba, że jest szczególnie wrażliwa w tej dziedzinie) przyjemności orgazmu. Przyjemność kobiety jest owocem długotrwałej i cierpliwej współpracy na tym polu z partnerem. Podkreślam: współpracy. Kobieta w tym układzie nie może zachowywać się jak "królewna z drewna, która leży i czeka!" - jak lapidarnie określił tę sytuację pewien wilk morski, doświadczony w arkanach miłości.
Zadowolenie seksualne żony, szczególnie żony pobudliwej, nie jest sprawą grymasów czy luksusu życiowego, jest po prostu koniecznością.
Niebezpieczne albo co najmniej nieprzyjemne mogą być odkrycia poczynione w dziedzinie spraw seksu dopiero po ślubie, co niezwykle komplikuje życie.
Szukanie pociechy i zrozumienia u człowieka kochanego jest rzeczą ludzką, ale nie należy tego nigdy robić w łóżku ani przy stole, bardzo złym nawykiem jest bowiem mieszanie seksu i posiłków z kłopotami dnia.
Wróćmy do radosnej zabawy we dwoje w łóżku i nie w łóżku. Trzeba wreszcie zrozumieć, że szczęście leży na drodze, a nie u celu, i im mniej za nim gonimy, tym na koniec więcej otrzymujemy. Człowiek rozbawiony, roześmiany, odprężony cieszy się życiem i przeżywa wszelkie pieszczoty fizyczne znacznie głębiej i intensywniej niż ten, który zawzięcie, ciężko pracując, musi (?) osiągnąć orgazm.
Zasada pierwsza i ostatnia: gry miłosne są radością życia, a nie "ofiarnym stosem" czy ponurym obowiązkiem.
W arabskiej księdze "Ogród miłości" Nafzazi pisze: Kobieta jest jak owoc, który nie wyda z siebie słodyczy, dopóki go nie utrzesz w rękach. Czyżbyś nie wiedział, że ambra, jeśli się jej nie obraca w dłoniach i nie zagrzewa, skryje w sobie zawarty aromat? Tak samo jest z kobietą.
Ośrodek orgazmu uczulony jest specjalnie na bodźce rytmiczne, przerywane, na bodźce natomiast o stałym nasileniu reaguje bardzo słabo.
Dotykanie i pieszczenie okolic erotogennych winno być wykonywane ruchami drobnymi, przerywanymi, o wyraźnej rytmice, dotykającymi lub muskajacymi powierzchnię skóry. Głaskanie długimi, ciągłymi przesunieciami dłoni działa raczej uspokajająco i kojąco zamiast podniecać.
Wszystkie bodźce seksualne, doprowadzane drogą układu nerwowego z receptorów życiowych do ośrodków w mózgu, muszą być bodźami przerywanymi. Ośrodek orgazmu ma bowiem swoistą specyfikę: słabo reaguje na bodźce ciągłe o jednakowym nasileniu, odpowiada natomiast silnym pobudzeniem na bodźce przerywane typu: sygnał-przerwa-sygnał-przerwa itd.
Jeżeli zbyt szybko chcąc zdobyć partnera przerzucamy się pospiesznie od pieszczoty do pieszczoty, nie zostawiając sobie czasu na pracę wyobraźni, przeżywamy wszystko bardzo pobieżnie i płytko. Napięcie seksualne nie ma czasu wzrosnąć i nabrać intensywności, koniecznej do pełnego rozładowania. Cel osiągnięty w sposób tak niedbały i pobieżny nie ma nic wspólnego z zawrotnymi szczytami uniesień, jest po prostu małym, nieciekawym pagórkiem bez perspektywy, za którym bezpośrednio czyha nuda.
Bywa, że cudowna kochanka ujawnia się nagle pod dotknięciem fachowej i przyjaznej dłoni subtelnego partnera po wieloletnim nawet nieciekawym współżyciu z mężczyzną prymitywnym i egocentrycznym w miłości.
"Kochanie" to piękne polskie słowo, które w moim odczuciu określa ciepły, serdeczny, pełen przyjaźni i harmonii seksualnej kontakt dwojga bliskich sobie ludzi.
Nie należy nigdy upijać się na smutno ani kochać się dla zabicia zmartwień, w obu przypadkach bowiem mamy potem straszliwego kaca.