Strona numer 2
Widać było z łez, które wylotem kontusza
otarł prędko, jak kochał Pana Tadeusza.
Nie ma nic piękniejszego niż uśmiech, który przebił się przez łzy.
I po co tyle beczałam!(…) Teraz, jak sądzę, zostanę za to ukarana i utonę w morzu własnych łez!
Lubię chodzić w deszczu, bo wtedy nikt nie widzi mojego płaczu.
Łez na świecie jest zawsze tyle samo. Gdy jeden przestaje płakać, drugi gdzie indziej zaczyna.
Pożegnania – strzały niecelne,
łzy żałości – cekiny srebrne.
Człowiek, który nie poczuł smaku swoich łez – nie jest prawdziwym człowiekiem.