Tylko łącząc się, odnajdujemy to, co nas dzieli. Nieskończoność jest między nami i tylko dlatego jesteśmy nieskończenie bliscy.
Tak – to jest pewne, że sam fakt istnienia jest potworny: polega na krzywdzie innych, począwszy od milionów istnień, ginących w nas w każdej chwili – i rodzących się – to prawda, ale na taką samą mękę, abyśmy my mogli trwać ten marny wycinek czasu.
Może wielkość jest w tym, aby być właśnie tym, którym się być ma, w tym wypełnieniu, w wejściu wszystkiego w odpowiednie miejsce...
A czy Bóg, gdyby chciał, mógłby stworzyć drugiego Boga, takiego samego – przecież jest wszechmocny. Wtedyby się nie nudził.
Życie to jest to arcydzieło albo farsa, które my z materiału naszego ja, najszerzej zacząwszy od subtelności sumienia, skończywszy na sprężystości łydek, stworzymy.
Taką samą przez się działającą formą, wywołującą estetyczne zadowolenie, nazywam Czystą Formę. Nie jest to więc forma pozbawiona treści, bo takiej żaden żywy stwór stworzyć nie potrafi, tylko ta w której życiowe składniki stanowią element drugorzędny.
Świadome przeciwdziałanie fatalistycznym wypadkom gorsze jest od biernego poddania się przeznaczeniu.
Forma jest tym, co nadaje pewną jedność złożonym przymiotom i zjawiskom. Jestem pyłkiem w tym wszystkim, ale pyłkiem koniecznym.