Wielkie cierpienia zmniejszają wrażliwość na mniejsze, a za to mniejsze dokuczają dotkliwie, gdy nie ma wielkich.
Rozbieżność w poglądach na szczęście jest wielka. Jedni np. widzą szczęście we władzy, inni w życiu z dala od ludzi; jedni w majątku, inni w wyrzeczeniu się dóbr doczesnych. Ale ta rozbieżność nie dotyczy pojęcia szczęścia, lecz teorii, jak je znaleźć.
Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu: nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu.
Czynniki szczęścia działają tylko w zespołach. Nie wystarczy do szczęścia samo zdrowie, sama wolność, sam majątek czy sama uroda.
Człowiek zdaje się mieć, poza fizycznymi, pięć potrzeb bardziej podstawowych: chce czymś być, coś mieć, coś robić, coś wiedzieć, coś odczuwać.
Taka jest podwójna natura szczęścia: jest stanem wewnętrznym, ale wymaga pomocy z zewnątrz; mamy je w nas, ale nie tylko przez nas.
Oto światem zewnętrznym możemy kierować dość swobodnie, poddaje się on naszej woli i wielokrotnie możemy go kształtować tak, jak to jest potrzebne do naszego szczęścia. Natomiast kierować własną psychiką jest właśnie bez porównania trudniej, a nieraz jest to wręcz niemożliwe.