- Tyś, siwy huncwocie, nadal kiepski w rachunkach - syknęła Fryga. - Znowu trzeba ci pomóc liczyć? Ty jesteś jeden, nas jest trójka. Znaczy, nas jest więcej.
- Was jest trójka - powiódł po nich wzrokiem - a ja jestem jeden. Ale wcale nie jest was więcej. To taki matematyczny paradoks i wyjątek od reguły.
- Znaczy, że jak?
- Znaczy, spierdalajcie stąd w podskokach. Póki jeszcze jesteście zdolni do podskoków.
Brutus zawsze stoi blisko, zawsze jest za plecami.
Jeśli masz wątpliwości, przestań je mieć. Jeżeli nadal masz wątpliwości, rób co trzeba.
Ale jutro będę trzeźwy, a pani madame, nadal będzie taka brzydka.