Sztormy przychodzą i odchodzą, fale rozbijają się na brzegu, wielkie ryby pożerają małe, a ja ciągle utrzymuję się na powierzchni.
Są ludzie którzy do mnie przychodzą i proszą o autograf na swoich spluwach.
Ministrowie przychodzą i odchodzą, a armia jest jedna – jako opoka Rzeczpospolitej.