Wszyscy jechaliśmy na jednym wózku. Wszyscy razem gotowaliśmy się w wielkim garze gówna. Nie było ucieczki. Czekaliśmy tylko, aż nas spłucze do ścieku.
byłaś esencją nie tylko tamtej
chwili
ale wszystkich moich chwil...
Potraficie sobie wyobrazić bójkę o sens literatury, a nie o jakąś nic niewartą cipę? Byliśmy tak samo nienormalni jak pozostali.
Ależ wiatr wyje w paszczy mózgu; jakie to smutne być żywym z rękami i nogami, z fiutem, jajami, pępkiem i całą resztą i czekać czekać czekać, żeby to wszystko umarło, to takie głupie, ale nie ma nic innego do roboty, naprawdę.
Sęk w tym, że wciąż trzeba wybierać mniejsze zło, a cokolwiek by się wybrało, inni zawsze skrawają z człowieka kolejny plasterek i wreszcie nic nie zostaje. Większość ludzi w wieku dwudziestu pięciu lat jest skończona.
Turgieniew pisał bardzo serio, ale czasem mnie śmieszył, bo prawda przy pierwszym zetknięciu może budzić śmiech. Kiedy ktoś zna tę samą prawdę co ty i zwraca się z nią specjalnie do ciebie, to po prostu jest super.
Dziewczyny z daleka mogły się podobać, kiedy słońce podświetlało ich sukienki i włosy. Ale wystarczyło podejść bliżej i posłuchać, co im wycieka ustami z mózgownic. Człowiek miał wtedy ochotę złapać pistolet maszynowy, wykopać sobie ziemiankę i już z niej nie wychodzić. Wiedziałem, że nigdy nie dam rady być szczęśliwy, ożenić się, mieć dzieci.
W sumie jednak świat jest dosć potworny i dlatego zwykle żal mi większości ludzi.
I często nachodziła mnie jedna myśl, tak jak tamtego wieczoru przy stole: jestem idiotą. Czy nikt tego nie widzi? Po co to wino? Po co ta rozmowa? Nie jestem zainteresowany. To nie ma ze mną nic wspólnego. Czy nie widzą przez moją skórę, nie widzą, że jestem nikim?
I poszedłem do swojej sypialni. Najlepsze w niej było to, że stało tam łóżko. Lubiłem leżeć w nim godzinami, nawet w dzień. Kładłem się i podciągałem kołdrę pod brodę. Dobrze się wtedy czułem. Nic się nie działo, nie było ludzi ani nic.
Jakaś podstarzała babka z działu kosmetyków wrzeszczała, że musi "to" dostać NATYCHMIAST. Chyba przesądził ten namolny piskliwy obłęd w jej głosie. Powiedziałem: "Poczekaj chwilę ze zdejmowaniem majtek, skarbie. Zaraz spuszczę z ciebie całe napięcie...". Kierownik zwolnił mnie 5 minut później.
Prawie wszyscy nasi pisarze - i ogólnie pisarze - są najsłabszymi istotami w całym dziele stworzenia, pozującymi na męczenników, proroków, reżyserów, bogów. Ich słabość jest tak wielka, że ich oklepane kłamstwa stają się literaturą.
Z wielkim uporem pisze o niczym i doczepia do swojej Poezji teorie o "materii organicznej" oraz martwą w dużej mierze i nadętą terminologię, która jak jego twórczość prawie coś nam mówi, jeśli poskrobiemy dostatecznie długo. Ale nawet świerszcze chyba coś mówią, jeśli poskrobie się dostatecznie długo, i o tym też można nagadać mnóstwo pierdół.
Człowiek mający choć trochę oleju w głowie albo uczucia w sercu nigdy nie poszedłby na uniwersytet, nawet gdyby go było na to stać. Bo niczego się tam nie nauczy oprócz tego, co się wydarzyło w historii rzeczy, a on już wie, co się wydarzyło w historii rzeczy, bo wystarczyło, żeby się raz przespacerował ulicą w mieście.
Bez trudu można znaleźć wielu zbawców świata. Jest ich prawie tylu co umarłych. I, niestety, większość zbawców świata też już umarła. Bo gdzieś po drodze zapomnieli zbawić samych siebie.
potrzebuję porządnej kobiety [...]
wiem, że istnieje
ale gdzież jest na tej ziemi
na której znajdują mnie tylko kurwy?
Historia, ponieważ rodzi się w stadzie, pozostawiła nam tylko krew, torturę i zniszczenie - nawet dziś, po dwóch tysiącach lat quasi-chrześcijańskiej kultury, ulice są pełne pijaczyn, biedaków i ludzi głodnych, morderców, policjantów i okaleczonych samotników, a nowo narodzonych natychmiast wrzuca się w sam środek resztki tego gówna - w Społeczeństwo.
Natknąłem się na krytykę literacką w "Kenyon Review" i "Sewanee Review", i z jakiegoś niewyjaśnionego powodu teksty te wydawały mi się całkiem niezłe, gdy nie jadłem od kilku dni. Chodzi chyba o poczucie powściągliwości, lubię też zapach nieczytanych stron i ten miękko-twardy język, połączenie jednego z drugim, jakby naprawdę wiedzieli, co się dzieje, i potrafili rozprawiać o tym zza fasady łagodnej postawy i uczoności. Co za muzykalny i skuteczny język! I jakie miłe sposoby wbijania noża!
Więcej dobrych ludzi zginęło za poezję, niż warte są te wszystkie wasze szemrane pola bitewne; więc jeśli padnę pijany w pokoju za cztery dolary: spapraliście waszą historię, to pozwólcie mi babrać się w mojej.