- Kto?
- Przysiągłem na honor mojej matki, że ci nie zdradzę.
- Na honor swojej matki? Ciągnęła tyle druta, że starczyłoby na okablowanie dzielnicy!
W sumie jednak świat jest dosć potworny i dlatego zwykle żal mi większości ludzi.
Czasami odnoszę wrażenie, że nawet nie wiem, kim sam jestem. No dobra, jestem Nick Belane. Ale słuchajcie. Gdyby ktoś wrzasnął: "Hej, Harry! Harry Martel!", pewnie powiedziałbym: "Tak, o co chodzi?" No bo przecież mógłbym być każdym, nie? Co za różnica jak się człowiek nazywa?
Potem wstała i wyszła. W życiu nie widziałem takiego tyłka, Brak mi słów, żeby go opisać, Brak i koniec. Nie zawracajcie mi teraz głowy. Chcę sobie pofantazjować o tym tyłku.
Nie był Céline'em. Chyba, że znalazł sposób na zatrzymanie procesu starzenia. Tak, jak gwiazdy filmowe, które przeszczepiają sobie na twarz skórę z tyłka. Bo na pośladkach najpóźniej pojawiają się zmarszczki. I tym sposobem na starość aktorzy chodzą z dupą na gębie. Czy Céline poszedłby na coś takiego? Kto chciałby żyć 102 lata? Tylko czubek.
Istnienie było nie tylko absurdalne, stanowiło ciężką harówę. Wystarczy pomyśleć, ile razy człowiek musi zmieniać w ciągu życia bieliznę. To wszystko jest przykre, odrażające, głupie.
Wieczór był spokojny. Spokojny wieczór w piekle. Ziemia paliła się jak przegniła kłoda podziurawiona przez termity.
- Zastanowię się. Chcesz kilka grejpfrutów?
- Pozbywasz się grejpfrutów? Przecież one nie tuczą.
- Wiem, ale rano stanąłem na jednym i się przewróciłem. Są niebezpieczne.
- Gdzie spałeś, w lodówce?
Piśniesz jeszcze jedno słowo, mądralo, a tak cię kopnę w dupę, że mój but wyjdzie ci gębą! Nie będziesz wiedział, czy iść na pogotowie, czy do szewca!
Ale kłopoty i ból są tym, co utrzymuje człowieka przy życiu. A raczej wysiłki, aby ich uniknąć. Można się urobić po pachy. Czasami nawet podczas snu nie ma się odpoczynku. Zeszłej nocy śniło mi się, że leżałem pod srającym słoniem i nie mogłem się poruszyć, i właśnie kiedy największy balas, jaki w życiu widziałem, miał spaść mi na mordę, mój kot Hamburger skoczył mi na głowę i mnie obudził.
Usłyszałem karetkę na sygnale. Człowiek nie słyszy jej tylko wtedy, gdy jedzie do niego. Wypiłem drinka, poprosiłem o rachunek...
- Nie miałem zamiaru pana urazić. Chciałbym się tu zatrzymać. Ma pan wolny pokój? - Alfons? - O nie, skądże znowu! - Handlarz narkotyków? - Nie, nie. - Szkoda. Potrzebuję kokainy. - Sprzedaję Biblie, proszę pana. - To obrzydliwe! - Próbuję szerzyć Słowo Boże. - Tylko nie próbuj pan szerzyć tego gówna tutaj!
Wsiadłem do wozu, zapaliłem silnik i włączyłem się w ruch. Dochodziła 10 wieczorem. Księżyc świecił, a moje życie toczyło się bez celu.
Powinienem był zostać wielkim filozofem, powiedziałbym wszystkim, jacy z nas durnie, tylko wciągamy i wypuszczamy powietrze.