Jakaś podstarzała babka z działu kosmetyków wrzeszczała, że musi "to" dostać NATYCHMIAST. Chyba przesądził ten namolny piskliwy obłęd w jej głosie. Powiedziałem: "Poczekaj chwilę ze zdejmowaniem majtek, skarbie. Zaraz spuszczę z ciebie całe napięcie...". Kierownik zwolnił mnie 5 minut później.
