- Wolisz być czy pić? - pytano mnie w ciemnych barach Filadelfii.
- Pić - odpowiadałem.
Błogosławiony jak wódka z zamrożonym sokiem greapfruitowym w godzinie kaca.
Trudno jest pić, kiedy się tańczy. I trudno jest tańczyć, gdy się pije.
Wypijmy jeszcze trochę, żeby się odnaleźć w naszej rzeczywistości - zaproponowałem.