Im większa pewność siebie, tym bardziej się rozsiadamy, tym szerzej rozstawiamy nogi i tym bardziej się prostujemy. Zabieramy więcej przestrzeni, bo czujemy, że nam się należy.
[Przeszłość] to fundament, na którym stoimy. Bez niego cała nasza konstrukcja chwieje się w posadach i w końcu runie. Jeśli potrafisz go wzmocnić, masz kontrolę nad teraźniejszością. Jeśli nie, wszystko się sypie.
- Nie gap się jak sroka w gnat - rzuciła. - Najskuteczniej działam wtedy, kiedy życie rzuca mi kłody pod nogi. A teraz mam ich, kurwa, cały tartak.
Dowodził, że chęć odebrania sobie życia jest wynikiem niczego innego, jak dysfunkcji w społeczeństwie, a dokładnie braku integracji społecznej (…) Według Durkheima, jeśli jednostka nie zna swojego miejsca w zbiorowości, jeśli nie wie jaka jest jej rola i jak ma się odnaleźć w szerszym obrazie, zaczyna snuć myśli samobójcze.
Gospodarz poprawił okulary, po czym otworzył zamykaną na kluczyk szufladę i wyciągnął woreczek ze śnieżnobiałym proszkiem. Położył go na blacie i popatrzył znacząco na Kordiana. - Co to? - Gandalf biały.
- Nic nie jest tutaj po prostu, Zordon - ucięła, zbliżając się do niego.- Do kurwy nędzy, jesteś osobą, która uświadomiła mi, że traktowanie miłości jako szeregu procesów biochemicznych w mózgu jest jak mówienie, że gry komputerowe to zera i jedynki przesuwające się w silikonie. Niby ma to sens, ale nie oddaje nawet ułamka realnego obrazu.
- I ot tak mówisz mi o tym? - Nie ot tak - odparł, spuszczając wzrok. - Kosztowało mnie to trochę namyślunku. - Nie ma takiego słowa, Zordon.
- Widziałem, że zaparkowałeś swoje cinquecento obok mojego samochodu – rzucił przyjaznym tonem imienny partner. -Tak, ekhm… rzeczywiście - Wyjątkowo charakterystyczny samochód. Aplikant pokiwał głową nie mając zamiaru poprawiać szefa, że daihatsu nie ma wiele wspólnego ze wspomnianym fiatem. Stał w progu czekając, aż Żelazny powie, żeby zajął miejsce przed biurkiem. Ten jednak marszczył czoło, wpatrując się w ścianę. - Nie, nie – bąknął. – Inaczej nazywają ten samochód… - Oni? - Słyszałem rozmowę kilku chłopaków z noryobory. [...] - Pikaczento! – powiedział w końcu Artur.
- (...) A, Leon, słuchaj... - No? - Chrap tak jak wczoraj, to obudzisz się rano z upierdoloną przegrodą nosową.
(...) Zauważyła za to Filipa, który szybkim krokiem kierował się ku niej. Popatrzyła najpierw na niego, a potem na butelkę. Stawała się nim, czy tego chciała, czy nie. A może po części zawsze nim była.
Bezgraniczne, ślepe oddanie jakiejkolwiek idei prowadzi do skrajnego zaślepienia i odbiera zdolność racjonalnego myślenia. Chrześcijaństwo, islam czy zoroastryzm, żadna różnica. Każda, nawet najbardziej szlachetna idea może zostać skrzywiona przez fanatyków.
- Co bierzesz? - spytała. Kordian ledwo mógł dosłyszeć, co powiedziała jego towarzyszka. - Menu - odparł pod nosem. Nie zaryzykowałby, biorąc cokolwiek w ciemno. Co mogli serwować w takim miejscu? Na zapleczu najpewniej ubijali kozy, a potem utaczali im krew na jakimś ołtarzu. Być może w grę wchodziły też koty. Najbezpieczniejszym wyjściem była chyba kawa. - Bierz na rozgrzewkę hard rock nachos. - Nie dziękuję - odparł aplikant, przerzucając strony menu. - Od razu z grubej rury? To weź to, co ja. Hickory-smoked bar-b-que combo. Zerknął szybko na skład dania, którego nazwa brzmiała jakby składało się zarówno z kóz, kotów, jak i chrześcijańskich duchownych.
Zasialiśmy już w tych jurystach ziarno wątpliwości. Teraz podlalibyśmy je hektolitrami prawniczego kuglarstwa i czekali, co wyrośnie.
- Wszelkie skrzywienia przyciągają cię jak magnes - zauważyła. - Nie przeczę. Popatrzyła na niego z powątpiewaniem. - Gdyby było inaczej, nigdy bym się z tobą nie ożenił.
Zaraz potem jego usta ułożyły się w słowo, które doskonale znała. Wolno i z wyraźnym trudem wyrecytował: mamihlapinatapai. Pamiętał.
O statystykach - jeżeli mój sąsiad bije swoją żonę codziennie, ja nigdy to statystycznie rzecz biorąc bijemy je co drugi dzień - Zordon - według statystyki średnio każdy człowiek na świecie ma jedno jajo i jeden jajnik - Chyłka.