Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę amerykańskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Zawsze miał serce wędrowca. Przez wieki przeżywał przygody w tak wielu miejscach, zawsze szukając czegoś, co zaspokoiłoby jego nienasycony głód. Nigdy nie zdawał sobie sprawy, jak można poukładać sobie życie – do jakiego stopnia miejsce i osoba mogą tworzyć dom.
Teraz znalazł swoją drugą połówkę. Jego niespokojne serce wreszcie mogło odpocząć.

- Nie mam nic przeciwko, jeżeli ktoś pyskuje. Nawet to lubię. Chodzi o nastawienie, kompletnie pozbawione radości. Jedna z ważniejszych przyjemności w życiu polega na kpinach z innych, więc jeżeli już to robisz, chociaż od czasu do czasu zrób to na wesoło. Okaż trochę radości życia!

- Przecież ja nie żyje - zauważył Rafael.

- To może radość nieżycia?

Przypomniały się jej słowa wiersza z lekcji z angielskiego, że kiedy się widziało pierwszą śmierć, następne się nie liczą. Poeta nie wiedział, o czym mówi.

Zapadło długie milczenie, które w końcu przerwał Magnus.
- Muszę wam przyznać - powiedział. - Nigdy nie myślałem, że ktokolwiek przebije Jace'a i Clary pod względem wariackich, autodestrukcyjnych decyzji, ale wy stanowicie dla nich ostrą konkurencję.

- Hej, wszystko w porządku? W ogóle się nie odzywałeś.
- Mam pełny żołądek i ostry język-wypalił Magnus.

Kiedy słuchałem, jak o tobie opowiadał, myślałem sobie, rany, ten chłopak musi mieć mnóstwo macek. Setki maeck! A popatrz na siebie. - Pokręcił głowa. - Ani jednej.

Jace wzruszył ramionami i sięgnął po pierwszy z brzegu owoc. - Co to jest?
- Mango. - Simone wbił w niego wzrok. [...]
Małolata wcisnęła mu do ręki jakąś karteczkę i wróciła do przyjaciółki, po czym obie wyszły ze sklepu chwiejnym krokiem, przez cały czas chichocząc.
Simone podszedł do Jace'ego i cisnął puszkę z zupą do koszyka.
- O co chodziło?
- Chyba zapytała, czy mogłaby dotknąć mojego mango - odparł Jace.

(...) niewątpliwie każdy mężczyzna myślał o sobie jako o kimś dobrym. Nikt nie postrzega samego siebie jako czarny charakter.

- Istnieją w ogóle istoty, które Cię nie pociągają?
- Syreny - odparł Magnus - zawsze pachną wodorostami.
- To nie jest zabawne.

- Czym się zajmujesz? - spytała kobieta.
- Różnymi rzeczami - odparł Magnus.
- Modą? Wyglądasz, jakbyś pracował w branży mody..
- Nie - odparł. - Ja jestem modą .

Dał nam ogromną zdolność kochania, oddawania naszych serc, aby raz za razem napełniały się miłością, która nas uświęca. Kochać to znaczy zbliżyć się do aniołów tak bardzo, jak to tylko dla nas możliwe.

- Nie rozumiem.
Zawsze zastanawiała się, dlaczego ludzie tak mówią, kiedy ewidentnie rozumieją. Teraz już wiedziała: mówią tak, bo nie chcą rozumieć. To był ich sposób powiedzenia: "Nie, nie możesz mówić tego poważnie To niemożliwe".
Powiedz mi, że to nie jest prawda.

- Ale ubaw!
- Dość tego! - powiedział Jace. - W tym roku na gwiazdkę podaruje Ci słownik.
- Dlaczego? - zdziwiła się Isabelle
- Żebyś poszukała w nim słowa "ubaw". Nie jestem pewien, czy wiesz co ono znaczy.

- Zaczekaj, Mol. To nie wszystko, po co przyszedłem dziś w
nocy.
Duch zadrgał. Chciwość walczyła z jej instynktem samozachowawczym. W końcu chrząknęła. - No dobrze. W takim razie, czego jeszcze potrzebujesz?
Will zawahał się. To nie było coś, po co przysłał go Magnus. To było coś, co chciał
wiedzieć dla siebie. - Eliksiry miłosne...Stara Mol wybuchła skrzekliwym śmiechem. - Eliksiry miłosne? Dla Willa Herondale? Nie mam w zwyczaju odmawiać przyjęcia zapłaty, ale każdy, kto wygląda jak ty, nie potrzebuje eliksirów miłosnych. To niezaprzeczalna prawda.
- Nie - powiedział Will. W jego głosie słychać było nutę rozpaczy. - Szukam czegoś zupełnie przeciwnego, czegoś, co mogłoby przekreślić stan zakochania.
- Eliksir nienawiści? - Mol była rozbawiona.
- Miałem nadzieję znaleźć coś bardziej przypominającego obojętność? Tolerowanie...?
Prychnęła w sposób zdumiewająco ludzki, jak na ducha. - Nie mam wcale ochoty mówić ci tego, Nefilim, ale jeśli chcesz, żeby dziewczyna cię nienawidziła, istnieje wystarczająco
dużo sposobów osiągnięcia tego stanu. Nie potrzebujesz mojej pomocy w tej sytuacji.
Skończywszy mówić, zniknęła, wirując i łącząc się z mgłą wśród nagrobków. Will westchnął, spoglądając w miejsce, gdzie przed chwilą była. - Nie dla niej - powiedział
cicho, mimo że w pobliżu nie było nikogo, kto by go usłyszał. - Dla mnie... - Oparł głowę o zimną bramę.

Nescis quid servus vesper vehat. - Kto wie, co przyniesie noc?

Pomyślała o tym, co James powiedział na temat owoców faerie, że im więcej się ich je, tym bardziej się ich pragnie i tym bardziej się cierpi, gdy ich zabraknie. A jednak, czy niewiedza, jak smakują, nie jest inną formą cierpienia?

Simon?
Jej przyjaciel zamrugał.
- Myślę...Mogłabyś zrobić to znowu?
Tym razem Clary skupiła się na Simonie, na jego "simonowatości", (...).

Pomyślała o sekretach ukrywanych przez ludzi i o tym, że są jak blizny albo rany pod skórą. Nie zawsze je widzisz, ale jeśli ich dotkniesz w niewłasciwy sposób, możesz spowodować wielki ból.

Specjalna rasa wojowników, potomków anioła, obdarzonych mocami, które pozwalały im dzierżyć broń wykonaną z adamsu i nosić czarne Znaki świętych runów na ciele, które czyniły ich silniejszymi, szybszymi i bardziej śmiercionośnymi od każdego Przyziemnego. Runów, dzięki którym płonęli jasno pośród nocy.

Twoje serce to broń wielkości twojej pięści.