Jace wzruszył ramionami i sięgnął po pierwszy z brzegu owoc. - Co to jest?
- Mango. - Simone wbił w niego wzrok. [...]
Małolata wcisnęła mu do ręki jakąś karteczkę i wróciła do przyjaciółki, po czym obie wyszły ze sklepu chwiejnym krokiem, przez cały czas chichocząc.
Simone podszedł do Jace'ego i cisnął puszkę z zupą do koszyka.
- O co chodziło?
- Chyba zapytała, czy mogłaby dotknąć mojego mango - odparł Jace.
