Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty filozofów

Zobacz listę filozofów

Filozofowie wg. narodowości

Żydzi są najprzedziwniejszym ludem w dziejach świata, ponieważ stanąwszy wobec zagadnienia istnienia i nieistnienia, z zupełną i niesamowitą świadomoś­cią wybrali istnienie za wszelką cenę: tą ceną było radykalne sfałszowanie wszelkiej natury, wszelkiej naturalności, wszelkiej realności, tak samo całego świata wewnętrznego jak zewnętrznego. Odgraniczyli się od wszystkich warunków, pod którymi dotąd mógł żyć lud jakiś, pod którymi mu żyć było wolno; stworzyli z siebie pojęcie przeciwstawne naturalnym warunkom, — przenicowali kolejno religię, kult, moralność, historię w sposób nieuleczalny na sprzeczność z ich naturalnym i wartościami. Z tym samym zjawiskiem spotykamy się raz jeszcze i to w niewymownie zwiększonych proporcjach, mimo to jako z kopią: — kościołowi chrześcijańskiemu brak, w porównaniu z »ludem świętych«, wszelkiej pretensji do oryginalności. Żydzi są, właśnie przez to, najfatalniejszym ludem w dziejach świata: w późniejszym swym oddziaływaniu uczynili ludzkość do tego stopnia fałszywą, że dziś jeszcze chrześcijanin czuć może w sposób antyżydowski, nie rozumiejąc, że jest ostatnią konsekwencją żydowską.

Moje człowieczeństwo nie polega na współodczuwaniu, jaki jest człowiek, ale na zniesieniu tego, że go rozumiem...Moje człowieczeństwo jest ciągłym przezwyciężaniem samego siebie.

Bóg, który zszedłby na Ziemię mógłby czynić tylko niesprawiedliwość, wziąć na siebie nie karę, ale winę byłoby dopiero rzeczą boską.

Ponadto wydaje mi się, że najbardziej grubiańskie słowo, najbardziej grubiański list są bardziej uprzejme i uczciwe niż milczenie.

Każde osiągnięcie, każdy krok naprzód w kierunku poznania wynika z odwagi, z surowości względem siebie, z czystości wobec siebie...

Wszędzie, gdzie się szuka odpowiedzialności, szukająca bywa instynktowna chęć sądzenia i karania.

Człowiek jest to mały egzaltowany gatunek zwierzęcia, który – na szczęście – ma swój kres; życie na ziemi to w ogóle jedna chwila, epizod, wyjątek bez następstwa, coś, co w ogólnym charakterze ziemi pozostaje bez znaczenia; ziemia sama, jak każda gwiazda, to hiatus między dwiema nicościami, zderzenie bez planu, bez rozumu, bez woli i samowiedzy, najgorszy rodzaj konieczności, głupia konieczność...

Ona go kocha i teraz patrzy przed siebie z pełną spokoju ufnością, jak krowa: ale biada! przecież oczarowała do właśnie tym, co zdawało się w niej tak bardzo zmienne i nieprzewidywalne! Stałej pogody miał aż nadto w samym sobie! Czy w takim razie nie zrobiłaby dobrze, udając samą siebie z przeszłości? Udawać brak miłości? A czy tego nie doradza jej - miłość? Vivat comoedia!

Gdzie się Bóg podział? – zawołał. Powiem wam! Z a b i l i ś m y go – wy i ja! Wszyscy jesteśmy jego zabójcami! Lecz jak to uczyniliśmy? Jak zdołaliśmy wypić morze? Kto dał nam gąbkę, by zetrzeć cały widnokrąg? Cóż uczyniliśmy, odpętując ziemię od jej słońca? Dokąd zdąża teraz? Dokąd my zdążamy? Precz od wszystkich słońc? Nie spadamy ustawicznie? I w tył, i w bok, i w przód, we wszystkich kierunkach? Jestże jeszcze jakieś na dole i w górze? Czyż nie błądzimy jakby w jakiejś nieskończonej nicości? Czyż nie owiewa nas pusty przestwór? Czy nie pozimniało? Czy nie nadchodzi ciągle noc i coraz więcej nocy? Czy nie trzeba zapalać latarni w przedpołudnie? Czy nie słychać jeszcze zgiełku grabarzy, którzy grzebią Boga? Czy nie czuć jeszcze boskiego gnicia? – bogowie gniją! Bóg umarł! Bóg nie żyje!

A skoro nauczymy się lepiej weseli, oduczymy się boleści przyczyniać i bolesności zamyślać.

To nie grzech wasz - to wasze umiarkowanie woła o pomstę do nieba, wasze skąpienie nawet w grzechu woła do nieba!

S a m o t n i k p r z e m a w i a . — Jako zapłatę za wiele przesytu, zniechęcenia, nudy — które z sobą musi przynosić samotność bez przyjaciół, obowiązków i namiętności — zbiera się owe kwadranse najgłębszego powrotu do siebie i natury. Kto się zupełnie zabezpieczył od nudy, ten zabezpieczył się też od siebie: najsilniejszego napoju ożywczego z własnego najgłębszego źródła pić nigdy nie będzie.

Wypróbowana rada - Najlepszą pociechą dla tych, którzy jej potrzebują, jest zapewnienie, iż dla nich nie ma pociechy. Jest to tak zaszczytne, iż znów podnoszą głowę.

Co do przesądu logików: to niestrudzenie będę wciąż podkreślał maluczki drobny fakcik, którego ci przesądni stwierdzać nie lubią, - mianowicie, iż myśl przychodzi, gdy »ona« chce, nie gdy »ja« chcę.

Chwilowo zamknąć drzwi i okna naszej świadomości; nie być napastowanym przez wrzawę i walkę, wśród której podziemny świat naszych służebnych organów pracuje dla siebie i przeciw sobie wzajemnie; nieco ciszy, pewna tabula rasa świadomości, aby znów znalazło się miejsce dla czegoś nowego, przedewszystkiem dla dostojnych funkcyi i funkcyonariuszów, dla rządzenia, przewidywania, rozwiązywania z góry (bo nasz organizm urządzony jest oligarchicznie) - oto korzyść, jak się rzekło, czynnej zapominawczości, odzwiernej niejako, strażniczki duchowego ładu, spokoju, etykiety.

Morał i religia należą całkowicie do psychologii błędu: w każdym poszczególnym wypadku następuje pomieszanie przyczyny ze skutkiem; albo pomieszanie prawdy ze skutkiem tego, co się za prawdziwe uznaje; albo pomieszanie stanu świadomości z przyczynowością tegoż stanu.

Sprowadzając coś nieznanego do czegoś znanego, doznajemy poczucia ulgi, uspokojenia, zadowolenia, prócz tego poczucia mocy.
Z nieznanem łączy się niebezpieczeństwo, niepokój, troska, — instynkt zmierza przede wszystkiem do usunięcia tych przykrych stanów.
Pierwsza zasada: jakiekolwiek objaśnienie lepsze jest od żadnego. Ponieważ w istocie rzeczy chodzi jeno o chęć pozbycia się przygnębiających wyobrażeń, przeto nie przebiera się nazbyt w środkach do ich usunięcia: pierwsze lepsze wyobrażenie, za pomocą którego nieznane daje się objaśnić jako coś znanego, napawa taką błogością, iż „przyjmujemy je za prawdę”.

Uskarżanie się w żadnym razie nic nie jest warte: gdyż wynika ze słabości. Czy swą niedolę przypisuje się innym, czy też sobie samemu — jak to w pierwszym wypadku czyni socyalista, w drugim zaś, na przykład chrześcijanin - nie stanowi to bynajmniej właściwej różnicy. Wspólność, dodajmy i nieszlachetność zasadza się na tem, iż ktoś miał zawinić ich cierpieniu - słowem, cierpiący leczy się z cierpienia miodem zemsty.

Walka jest wychowawczynią wolności.
Gdyż co to jest wolność? To pragnienie samo - odpowiedzialności. To przestrzeganie dzielących nas oddaleń. To zobojętnienie na trudy, niedostatki, srogość, nawet na życie. To gotowość poświęcenia swej sprawie innych i siebie. Wolność - to znaczy, że instynkty tryumfalne, wojownicze, męskie zawładnęły innymi, na przykład instynktem „szczęścia”.
Człowiek wyzwolony, tem bardziej duch wyzwolony, gardzi nikczemną błogością, o której marzą przekupnie, chrześcijanie, krowy, kobiety, Anglicy oraz inne demokraty. Człowiek wolny jest wojownikiem. - Czemże mierzy się wolność u jednostek i u narodów? Oporem, który pokonać trzeba, trudem, którym okupuje się swą przewagę. Najwyższego typu wolnego człowieka należałoby szukać tam, gdzie wciąż największe pokonywa się opory: o pięć kroków od tyranii, tuż u progu grożącego niewolnictwa.

Kobieta ta jest piękna i mądra; ach, o ile mądrzejsza by się stała, gdyby nie była piękna.