Wężowy uśmiech, którym F.J. obrzucił Myrona, spadł na podłogę i odpełznął.
- Przekraczają linię autową. Na chwilę. Żeby spełnić dobry uczynek. I wracają w obręb sprawiedliwości. Ale jeżeli robisz to za często, zaczynasz te linię zacierać.
- Być może należy ją zacierać.
- Może się czołgał. Po strzeleniu w łydkę i plecy.
- Niewykluczone. Trudno jednak o czołgać się po ścianach, chyba że jesteś Spidermanem.
- Oszustwo reklamowe - powiedział.
- Słucham?
- Powiększacze piersi to oszustwo reklamowe. Powinien być na to paragraf.
- Tak jest. Co robią politycy w Waszyngtone? Gdzie są, kiedy trzeba rozwiązać żywotne problemy kraju ?
- To mój ojciec- wyjaśnił.
- Wiem, powiedziała ci to Wielka Cyndi. A poza tym kilka razy powtórzyłeś słowo "tato". Połapałem się w mig, już taki mam talent.
- Na jutro umówił się ze mną na lunch.
- Mam się tym przejąć dlatego...
- Tylko cię informuję.
- Wieczorem zanotuję to w swoim pamiętniku.
- Hester to lesbijka.
- Właśnie. To jedyne racjonalne wyjaśnienie, dlaczego ci się oparła.
- Albo w grę wchodzi zjawisko paranormalne.
- Pozwolisz, że skomentuję sytuację? - spytał.
- Wal.
- Jesteś skończonym durniem.
Widok Wina o mało nie przyprawił Sawyera Wellsa o zadyszkę.
- Zwietrzył nowego klienta- rzekł Myron.
- Albo nie widział jescze tak przystojnego mężczyzny.
- Pewnie. To najbardziej prawdopodobna przyczyna.
Gabinet udekorowany był skąpo (...), zdominowany przez wiszącą na ścianie głowę łosia. Notabene martwego. Żywego łosia bardzo trudno jest powiesić na ścianie.
Rzeczy w tym, że nie warto się martwić o dalekosiężne skutki, których nie sposób przewidzieć.
Ufam własnemu rozeznaniu. Ufam też twojemu. Chciałbyś cofnąć czas i pójść inną drogą. Niestety, tak się nie da. Podjąłeś decyzję. Słuszną, bo opartą na tym, co wiedziałeś. Trudną, ale czy są inne? Jej finał mógł być całkiem inny. Clu mógł po tym doświadczeniu zmądrzeć, stać się lepszy. Rzecz w tym, że nie wolno martwić się o dalekosiężne skutki, których nie sposób przewidzieć.
- Przy okazji, jest pan ideałem mężczyzny: nie dość, że przystojny, to prawie niemowa.
- Ostrożnie- ostrzegł Win.
- Bo?
- Bo on - Win kciukiem wskazał Myrona- lada moment włączy wdzięk i panią obezwładni.
- Zamierzasz gotować? - spytał tata, robiąc przestraszoną minę.
- Wielka mi sprawa.
- Pozwolisz, że się upewnię, czy mam numer ośrodka toksykologicznego.
- Może znowu będziesz musiał włączyć urok osobisty - rzekł Win. - Czy ta Sally Li ma orientację hetero?
- W tej chwili tak- odparł Myron. - Lecz gdy tylko włączę mój urok...
- Wszytsko się może zdarzyć.
- Potęga jego uroku zohydzi kobiecie mężczyzn.
- Wydrukuj to na swojej wizytówce.
O czym ty mówisz
O nas. Sophie Mayor zarzuciła mi, że robimy to samo, co ona. Bierzemy prawo w swoje ręce. Łamiemy zasady.
No i?
To nie jest w porządku.
Och, daruj sobie.
Spokojna, miła, pożądana za dnia samotność w nocy przemieniała się w mroczne osamotnienie, a czarne mury ciemności osaczały cię zewsząd, opresyjne i ciche jak pogrzebana trumna.
Wspólnota w nieszczęściu i cierpieniu przyciągnęła ich do siebie jak magnes. Zaczęło się od pokusy, a gdyby tak wszystko rzucić i uciec.