- Może się czołgał. Po strzeleniu w łydkę i plecy. - Niewykluczone. Trudno jednak o czołgać się po ścianach, chyba że jesteś Spidermanem.
Kto ma plecy, temu i fotel do nich dorobią.
Radzenie sobie z wbijającymi nóż w plecy, to była jedna z rzeczy której się nauczyłem. Oni są silni tylko wtedy kiedy jesteś odwrócony tyłem.
Byłem ochroniarzem /w lokalu rozrywkowym/ przez dziewięć lat, to było wszystko co umiałem - moim treningiem było nie gadać za dużo. To jest nadal mój sposób myślenia: siedzieć cicho, oglądać się za plecy, i pracować do upadłego.
Oprócz planu, ciężkiej pracy, potencjału i talentu trzeba mieć też dużo szczęścia. Trzeba przyciągać do siebie nie tylko publiczność, ale również ludzi, którzy we właściwym momencie pokierują tobą, popchną cię i dadzą dodatkowe plecy.
Nic wiecznego na świecie: Radość się z troską plecie (...).
Jeśli wbijesz mi nóż w plecy na 9 cali i wyciągniesz go na 6 cali, to nie będzie oznaczać żadnego postępu. Jeśli wyciągniesz go do końca, to nie będzie postępu. Postęp to gojenie się rany, w wyniku otrzymania ciosu. Nóż nawet nie jest wyciągnięty, nie mówiąc o gojeniu się rany. Oni nawet nie przyznają się, że nóż tam jest.