Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Anglików

Zobacz listę Anglików

Anglicy wg. profesji

Squealer powiedział im, że świnie dzień w dzień harują przy sporządzaniu takich tajemniczych rzeczy jak "rejestry", "sprawozdania", "protokoły" i "memoranda". Były to spore arkusze papieru, które od góry do dołu należało pokryć pismem, a następnie wrzucić do ognia.

Wy macie zwierzęta niższe, z którymi musicie się użerać, a my mamy klasę niższą!

Niemal każda sytuacja jest do zniesienia jeśli ma się dom do którego można wrócić i rodzinę, która stanie po Twojej stronie.

Należało się uporać z problemem, jak
utrzymywać w ciągłym ruchu machinę przemysłu, nie zwiększając zamożności świata. Rozumiano, że dobra należy wytwarzać, lecz nie wolno ich rozpowszechniać. Jedynym
realnym rozwiązaniem była więc ciągła wojna.

Nadchodzą złe czasy, a wraz z nimi funkcjonalni ludzie. Nie wiem, co nastąpi później, zresztą niewiele mnie to obchodzi. Wiem tylko, że jeśli na czymś choć odrobinę wam zależy, lepiej już teraz się z tym pożegnajcie, ponieważ cały świat pogrąża się, niknie powoli w bagnie przy wtórze serii z karabinów maszynowych.

Język angielski ma dwie ważne charakterystyczne cechy, którym ostatecznie zawdzięcza istnienie sporo jego osobliwości. Oto i one: bardzo obszerny zasób leksykalny i prosta gramatyka.

(...) mentalność konspiracyjna, która rozwinęła się w państwach policyjnych Europy, to w Anglii spory handicap. Naród angielski w swojej masie nie akceptuje ideologii zdominowanej przez nienawiść i bezprawie. Okrutne ideologie z Kontynentu - nie tylko komunizm i faszyzm, lecz także anarchizm, trockizm, a nawet ultramontański katolicyzm - akceptuje tylko nasza inteligencja, która tworzy coś na kształt wyspy fanatyzmu na morzu ogólnej nieokreśloności. Rzecz znamienna: angielscy pisarze rewolucyjni z konieczności posługują się nienaturalnym językiem, w którym istotna frazeologia jest na ogół tłumaczeniem obcych wyrazów. Nie istnieją rdzenne angielskie słowa oddające idee, którymi ludzie ci zajmują się na co dzień.

W Anglii powszechnie potępia się prześladowanie słabszych, a poza tym popiera się słabszego tylko dlatego, że jest słabszy.

Anglikowi obce jest przeświadczenie właściwe hiszpańskiemu czy włoskiemu chłopu, że prawo to jedna wielka granda.

Z osobą Tołstoja, podobnie jak z Gandhim, zawsze łączyły się niejakie wątpliwości. (...) To prawda, Tołstoj wyrzekł się majętności, sławy i przywilejów, odrzucał też wszelkie formy przemocy i był gotów zapłacić za to, narażając się na cierpienie, niełatwo jednak dać wiarę, że odrzucił również zasadę przymusu czy bodaj też pragnienie, żeby zmuszać do czegoś innych. Bywają rodziny, w których ojciec mówi do dziecka: "Dostaniesz w ucho, jeśli jeszcze raz to zrobisz" - podczas gdy matka, której oczy szklą się od łez, bierze pociechę w ramiona i szepcze słodko: "Kochanie, czy to ładnie psocić tak mamusi?". No i kto zaprzeczy, że drugi sposób jest mniej tyrański niż pierwszy? Najistotniejsze nie jest bowiem rozróżnienie pomiędzy przemocą a jej odrzuceniem, lecz pomiędzy żądzą siły a nieodczuwaniem takiego pragnienia.

Trwała popularność "Podróży Gullivera" dowodzi, że światopogląd, który jedynie z najwyższym trudem spełnia kryterium normalności, wsparty potęgą przekonania, może dać początek wielkiemu dziełu sztuki.

To niezwykłe, że niebo jest wszędzie takie samo; w Eurazji, we Wschódazji, tutaj. I ludzie żyjący pod nim też niczym nie różnią się między sobą - wszędzie, na całym świecie, żyją setki tysięcy milionów takich samych ludzi, nieświadomych nawzajem swojego losu, rozdzielonych murami kłamstwa i nienawiści, a jednak tak bardzo podobnych.

Pewnego dnia Partia ogłosi, że dwa i dwa to pięć, i wszyscy będą musieli w to uwierzyć. Prędzej czy później właśnie do tego dojdzie; taki krok był logicznym następstwem dotychczasowej linii. […] Za największą herezję uważano zdrowy rozsądek.

Członków nie łączy nic oprócz wspólnej idei, która jest niezniszczalna.

Trzęsienie ziemi w Japonii, głód w Chinach, rewolucja w Meksyku? Nie martw się, butelka mleka będzie stała jutro rano na progu, New Statesman wyjdzie w piątek.

Od początku czasów historycznych, a prawdopodobnie już od końca neolitu, na świecie istnieją trzy warstwy ludzi: górna, średnia i dolna. Wprowadzano najrozmaitsze podziały i wymyślano dla każdej z grup niezliczone określenia, a zarówno ich względna liczebność, jak i wzajemne stosunki zmieniały się w różnych epokach; jednakże podstawowa struktura społeczeństwa pozostała ta sama. Po najburzliwszych nawet wstrząsach i pozornie nieodwołalnych przemianach ludzkość powraca niebawem do dawnego modelu, podobnie jak żyroskop wraca do stałego położenia bez względu na to, jak daleko i pod jakim kątem zostanie wychylony przez działające nań siły.
Cele poszczególnych warstw są absolutnie nie do pogodzenia...

Oto co powiem: bez względu na to, jaki za dawnych lat mieliśmy gust i upodobania, nie otaczaliśmy się przecież całą tą dzisiejszą kiczowatą "malowniczością".

(...) z biegiem czasu rozumiał to coraz lepiej, że kult pieniądza podniesiono do rangi religii. Być może jest to jedyna prawdziwa religia - jedyna naprawdę przeżywana religia - jaka nam pozostała. Pieniądz stał się tym, czym kiedyś był Bóg. Dobro i zło nie znaczą już nic, poza niepowodzeniem i sukcesem. (...) Dekalog zredukowano do dwóch przykazań. Jedno dla pracodawców - wybrańców, kasty kapłanów pieniądza: Będziesz robił pieniądze; drugie dla pracowników - sług i niewolników: Nie stracisz pracy.

Wyróżniającą cechą człowieka jest r ę k a, która czyni wszelkie zło.

Była to scena niczym alegoryczny obraz wojny - zapełniony świeżymi żołnierzami pociąg wyjeżdżał dumnie na front, okaleczeni żołnierze wolno stamtąd wracali, a tymczasem widok dział na otwartych platformach pobudzał serca do mocniejszego bicia, bo działa zawsze robią wrażenie, i wyzwalał zgubne uczucie, że wojna jest mimo wszystko wspaniała.