Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

W oczach wszystkich był kimś, kto przed chwilą wykonał najważniejsze uderzenie życiu.
A może we własnych oczach był człowiekiem, który stojąc samotnie, zadaje sobie pytanie,
o co ten cały hałas.

Jeśli spodziewał się szczerej odpowiedzi, to musiałby się ustawić w bardzo długiej kolejce.

Łatwo jest nienawidzić kogoś na odległość, ale znacznie trudniej, gdy się przed nim siedzi.

Kobiety są twardsze. Mniej przewidywalne. Lepiej znoszą ból (...). A kiedy trzeba chronić najbliższych, potrafią być o wiele bardziej bezwzględne. Mężczyźni mogą poświęcić życie, kierowani męską brawurą, głupotą lub nieuzasadnioną pewnością siebie. Kobiety potrafią je poświęcić, nie łudząc się.

Varne trącił mnie łokciem i wskazał na Rachel.
- Kochacie się?
- To skomplikowana sprawa - odparłem
- Tylko jeśli jesteś dupkiem.
Chyba wzruszyłem ramionami.
- Albo ją kochasz, albo nie - rzekł Verne - A reszta? To dobre dla dupków.

Tickner zrobił taką minę, jakby Lenny był ptasim gównem, które nagle spadło mu z sufitu. Lenny odpowiedział mu podobnym spojrzeniem.

Dzieci to absolutny id. Są z natury bodaj najbardziej niemoralnymi i agresywnymi stworzeniami na tej Bożej ziemi.

Równowaga. Ja siedzę do późna. Mama śpi jak dziecko. Co nie znaczy, że nic ją nie obchodzi. Nasze mocne strony i słabości wzajemnie się uzupełniają. Jesteśmy parą.

Pan nie jest moim tatą. Ojcem owszem, ale nie tatą. Rozumie pan? (...) Ale wcale nie musi pan zniknąć.

Życie rzadko jest sprawiedliwe. Bóg nie rozdziela nieszczęść równo. Niektóre rodziny przechodzą przez życie niedraśnięte. A inne obrywają w dwójnasób.

Świat w internecie może jest wirtualny, ale wciąż się przekształca i zapewnia stały dopływ bodźców. Widzisz go, doświadczasz, reagujesz. Nigdy cię nie nudzi, ponieważ cały czas się zmienia. Bezustannie absorbuje cały twój umysł.

Kiedy się nie wie, czy skręcić w drogę A, czy B, lepiej zostać tam, gdzie się jest.

...Wiele rzeczy z czasem się ulatnia, psuje, znika albo, w najlepszym wypadku, zmienia, jednak tym, co pozostaje, a nawet się umacnia, są więzy rodzinne – mąż i żona stanowią jedną drużynę. Jesteście po tej samej stronie, jedziecie na tym samym wózku, chronicie się nawzajem. Twoje zwycięstwa są jej zwycięstwami. To samo dotyczy porażek...

Zło pozostaje. Zawsze. Możesz z nim walczyć, ale nigdy do końca go nie pokonasz.

Większość wyższych funkcji umysłowych uległa zawieszeniu. Mówiąc wprost, nic tak skutecznie nie obniża ilorazu inteligencji u mężczyzny jak kształtna kobieta.

Stara dobra moralność woli pozory niż prawdę...

Zrozumiała. Wtedy zrozumiała, że pewnego dnia to się może zdarzyć, może jeszcze nie przez trzydzieści, czterdzieści czy pięćdziesiąt lat, ale zdarzy się, to lub coś równie strasznego, ponieważ tak się dzieje z każdą parą małżeńską, szczęśliwą czy nie, a ona po prostu nie mogłaby żyć, gdyby coś mu się stało. Czasami, późną nocą, Tia patrzyła na śpiącego Mike'a i szeptała do niego i Wszechmocnego "Obiecaj mi, że odejdę pierwsza. Obiecaj".

Szczególnie spodobali mi się państwo Segalowie, którzy tańczyli razem od czasów potańcówek dla żołnierzy w latach czterdziestych. Tworzyli ładną i zgraną parę. Pan Segal zawsze nosił biały krawat. Pani Segal coś niebieskiego i naszyjnik z pereł. Na parkiecie byli wspaniali. Poruszali się jak zgrani kochankowie. Podczas przerw byli rozmowni i przyjaźnie nastawieni do innych. Kiedy grała muzyka, widzieli tylko siebie.
Pewnego śnieżnego lutowego wieczoru - myśleliśmy, że klub będzie zamknięty, ale się pomyliliśmy, pan Segal przyszedł sam. Wciąż miał na sobie biały krawat i nienagannie uprasowany garnitur. Wystarczył jeden rzut oka na jego ściągniętą twarz, żeby zrozumieć, co się stało. Sheila uścisnęła moją dłoń. Widziałem łzę, która spłynęła jej z kącika oka. Kiedy muzyka zaczęła grać, pan Segal wstał, bez wahania wyszedł na parkiet i zaczął tańczyć sam. Ułożył ręce tak, jakby wciąż trzymał w nich żonę. Prowadził ją, tak delikatnie tańcząc z jej duchem, że nikt nie śmiał mu przeszkadzać.
W następnym tygodniu pan Segal już się nie pojawił. Od innych członków klubu dowiedzieliśmy się, że pani Segal przegrała długą walkę z rakiem. Mimo to tańczyła do końca.

Prawda nie jest wehikułem czasu, nie przeniesie jej w przeszłość, nie sprawi, że wszystko nagle będzie w porządku. Prawda może dokonywać już tylko jednego ... może zabijać.

Kiedy ludzie postanawiają że sobą skończyć, często wydają się spokojni. Decyzja została podjęta. Brzemię w dziwny sposób nie jest już tak dotkliwe.