Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

- Zamknij oczy i wyobraź sobie najczarniejszy strach. Widzisz? Czujesz? Najgorszą udrękę dostępną wyobraźni?
– Tak – mówię po dłuższym milczeniu.
– Dobrze. A teraz wyobraź sobie coś gorszego, znacznie, znacznie gorszego....

Miałem wrażenie, że obserwuję pracę chirurga, może chirurga plastycznego operującego czas. Wyciął dwadzieścia ostatnich lat i połączył moje osiemnastoletnie ja z trzydziestoośmioletnim, niemal nie pozostawiając śladu zszycia.

W colleg'u Nash uczył się o Johnie Locke'u, według którego najlepszym rządem jest brak rządu, ponieważ - krótko mówiąc - taki stan jest najbliższy naturalnemu, czyli stworzonemu przez Boga. Jednak w takim stanie jesteśmy zwierzętami. Nonsensem jest myśleć, że jesteśmy czymś więcej. Głupota jest wierzyć, że człowiek jest ponad to, a miłość i przyjaźń są czymś innym niż majaczeniami inteligentnego umysłu, który rozumie tę śmieszność, więc musi wymyślić sposoby oderwania się od tego i pocieszenia.

To może się zdarzyć każdemu. Starzejesz się. Zależy ci, ale w inny sposób. Myślisz o pracy, rodzinie, domu. O wszystkim, tylko nie o was dwojgu. A pewnego dnia budzisz się i chcesz, żeby to uczucie wróciło. Nie seks. Nie o to chodzi. Chcesz uczucia. I wiesz, że nigdy nie doczekasz się go od kobiety, którą kochasz.

Łyżka:
W tym momencie nie mogę odpisać. W wyniku ostatnich wydarzeń mam szlaban do czasu, aż skończę 34 lata.

Dobra, Myron, rozumiem. W jakiejś mierze wszyscy jesteśmy towarem. Ale Twój klient obniżył właśnie kurs wobec dolara.

Poznała największą różnicę pomiędzy tymi, którzy mają szczęście i pochodzą z dobrych rodzin, a tymi, dla których los nie był tak łaskawy. Im większym zaś jesteś szczęściarzem i im więcej drzwi otwiera się przed tobą z powodu twojego pochodzenia, tym większą odczuwasz potrzebę udowodnienia innym, że zawdzięczasz to swojej inteligencji lub ciężkiej pracy. Na tym świecie najważniejsze są problemy z samooceną.

Kiedy zostajesz rodzicem, strach staje się twoim nieodłącznym towarzyszem.I nigdy cię nie oopuszcza.

Zastanawiałem się, czy zadzwonić do Lenny’ego, ale przypomniałem sobie ostrzeżenie Zii. Na pewno założyli mu podsłuch. Po za tym nie miałem mu nic do powiedzenie, prócz tego, że właśnie groziłem szesnastoletniej ciężarnej nielegalnie posiadaną bronią, zabrana facetowi, który został zamordowany na moim podwórku.

(...) przedmioty nie tyle stają się naszymi panami, ile przywiązują nas do miejsca, pozwalają zapuścić korzenie.

Ash jej nakazał: zawsze chodź z opuszczoną głową. Kamery przemysłowe filmują z góry. Zawsze. Noś czapkę z daszkiem i patrz w ziemię. Czasami, zależnie od miejsca i pory roku, dobrze jest włożyć okulary przeciwsłoneczne. Jednak jeśli nie ma słońca, niepotrzebnie przyciągają uwagę.

Zrozumiałem wszelkie konsekwencje tego, co się stało, gdy tylko znaleźli ciało Elizabeth. Pojąłem, że już nigdy więcej jej nie zobaczę, nigdy nie przytulę, że nigdy nie będziemy mieli dzieci i nie zestarzejemy się razem.

System jest zawodny, ale nie narusza się jego zasad.

Dom był bezpieczną przystanią, która to umożliwiała - rodzinną oazą szczerości. Chociaż to brzmi ckliwie, właśnie taką rolę powinna odgrywać rodzina. W domu Thomas nie musiał się martwić, że ktoś zarzuci mu, że się chełpi albo koloryzuje. Mógł mówić swobodnie.

Jedyne, co się zmieniło, to perspektywa. Powiadają, że szkoła wydaje się mniejsza, kiedy człowiek się starzeje. To prawda. To chyba właśnie zmiana perspektywy trzyma na uwięzi stare upiory.

- Detektyw Dumas ujawnił właśnie ściśle tajne informacje, co jest sprzeczne z prawem, zwłaszcza jeśli są nieprawdziwe - rzuca jej prosto w twarz Rockdale.
- jak mogą być ściśle tajne, skoro są nie prawdziwe? - odparła Muse.

Po­sta­rzał się, to oczy­wi­sta ob­ser­wa­cja, ale czę­sto sły­szy­my, że sta­rze­nie się to pro­ces stop­nio­wy. Może tak jest, jed­nak w przy­pad­ku ojca to było ra­czej jak spa­dek z urwi­ska. Przez długi czas dziel­nie trzy­mał się klifu – był zdro­wy, silny, pełen ener­gii – ale kiedy w końcu się pu­ścił, spadł nagle i szyb­ko.

Nie ma sil­niej­szych wię­zów od wię­zów krwi, ale też krew nie woda.

Wcho­dzę po ka­mien­nych scho­dach do domu i kie­ru­ję się do tego po­ko­ju. Wciąż wy­czu­wam tutaj lekką woń faj­ko­we­go ty­to­niu. Wiem, że to nie­moż­li­we, że nikt nie palił tu fajki już pra­wie od czter­dzie­stu lat, jed­nak mózg po­tra­fi pod­su­wać nie tylko fał­szy­we ob­ra­zy i dźwię­ki, ale także – i to nawet czę­ściej – za­pa­chy. Ta woń jest dla mnie cał­kiem rze­czy­wi­sta. Może za­pa­chy na­praw­dę żyją w nas dłu­żej, zwłasz­cza te, które do­brze nam się ko­ja­rzą.

Nie cho­dzi o żadne za­sa­dy, fair play ani nic w tym ro­dza­ju. Nie in­te­re­su­je mnie, jak na­zwa­ła­by to więk­szość ludzi. By­wa­łem już w roz­ma­itych sy­tu­acjach. Kiedy za­czy­na się walka, wszel­kie za­sa­dy stają się bez­u­ży­tecz­ne. Gryź, kop, syp w oczy pia­skiem, użyj broni, wszyst­ko jedno. Praw­dzi­wa walka to walka o życie. Nie ma w niej na­gro­dy za spor­to­wą po­sta­wę. Jest tylko zwy­cięz­ca. I prze­gra­ny. Ko­niec. Nie­waż­ne – oszu­ku­jesz czy nie.