Wchodzę po kamiennych schodach do domu i kieruję się do tego pokoju. Wciąż wyczuwam tutaj lekką woń fajkowego tytoniu. Wiem, że to niemożliwe, że nikt nie palił tu fajki już prawie od czterdziestu lat, jednak mózg potrafi podsuwać nie tylko fałszywe obrazy i dźwięki, ale także – i to nawet częściej – zapachy. Ta woń jest dla mnie całkiem rzeczywista. Może zapachy naprawdę żyją w nas dłużej, zwłaszcza te, które dobrze nam się kojarzą.
Nic tak nie powoduje pokoju jak dobre przygotowanie przed spotkaniem z wrogiem.
Być przygotowanym do wojny jest jednym z najbardziej efektywnych sposobów zachowania pokoju.