Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty o sobie

Strona numer 14

Miałem taki okres w życiu, że zabijałem bez powodu, wystarczyło, że ktoś krzywo na mnie spojrzał.

Nigdy nie skrzywdziłbym kobiety ani dziecka. Po prostu nie ma tego we mnie.

Moja mama miała raka. Powoli niszczyła wszystko wokół siebie. Wyprodukowała dwóch zabójców; mnie i mojego brata Joe.

Teraz już wiesz, że najbardziej podobało mi się polowanie i wyzwanie związane z wykonaniem zlecenia. Zabijanie było dla mnie sprawą drugorzędną. Nie miałem z tego powodu żadnego satysfakcji...najczęściej. Ale rozpracowanie tematu, wyzwanie, śledzenie, zrobienie tego dobrze, osiągnięcie sukcesu – bardzo mnie ekscytowało. Czym trudniej było, tym więcej przyjemności z tego wyciągałem.

Nie czułem wyrzutów sumienia, mogłem to robić bez przerwy, na okrągło.

Był jeden facet, błagał mnie, przysięgał i modlił się "Proszę Cię Boże". Powiedziałem mu, że ma pół godziny na modlitwy, i jeżeli Bóg się pojawi, to mu odpuszczę. Bóg jednak się nie zjawił, więc musiałem to dokończyć. To nie było zbyt miłe. Tej jednej rzeczy mogłem nie zrobić, mogłem tego nie robić w ten sposób.

Kiedy byłem młody, odkryłem, że jeśli kogoś wystarczająco mocno skrzywdzisz, to zostawi cię w spokoju.

Jestem gotowa dać się zabić, jeśli byłoby to konieczne, ale nigdy zabić kogoś.

Nie wierzę w rodzinę. Rodzina jest kłamstwem wymyślonym przez tego, kto urządził świat w taki sposób, żeby lepiej kontrolować ludzi, zmusić ich do przestrzegania zasad.

Słowo "praca" przywołuje we mnie jeden obraz. Mam pięć czy sześć lat i stroję wyprostowana na łóżku. Matka wkłada mi przez głowę wełnianą koszulę. (...) Patrzę na nią, a ona płacze. Cicho, z wściekłości. I płacząc mówi: "Nie wolno ci robić tego, co ja! Nie wolno ci zostać żoną, mamą, niewolnicą ciemną jak tabaka w rogu! Musisz iść do pracy! Musisz pracować! Podróżować! Świat! Zobaczyć Świat!" A ja nie rozumiałam, dlaczego ona tyle pracuje, a pracuje zawsze: czyż to, co robi, nie jest pracą? I pewnego dnia, kiedy miałam kilkanaście lat, przypomniałam mamie tamten dzień i spytałam: "Czy to, co robiłaś, to nie była praca?". A ona odparła: "Nie. To było niewolnictwo".

Jestem osobą bardzo powściągliwą, bardzo nieśmiałą, obsesyjnie strzegącą swojej prywatności i zasadniczo stroniącą od ludzi. I nie wierzę w mity, zwłaszcza we własny.

...mogłam być zawsze tam, gdzie wiał wiatr dziejów. Przeżywać historię w momencie, gdy ona się działa. Dawać świadectwo hańbie wojny i świństewkom pokoju.

Dziś w nocy dowiedziałam się, że jesteś: kroplą życia, która wymknęła się nicości. Leżałam w mroku z szeroko otwartymi oczami i nagle poczułam absolutną pewność: tak, jesteś. Istniejesz.

Spróbuj zrozumieć: to nie jest strach przed innymi. Mnie nie obchodzą inni. To nie jest bojaźń przed Bogiem. Ja nie wierzę w Boga. To nie jest strach przed bólem. Nie boję się bólu. To strach przed tobą, przed tym przypadkiem, który cię wyrwał znikąd i wszczepił do mojego brzucha. Nigdy nie byłam gotowa, żeby cię przyjąć, choć bardzo ciebie oczekiwałam. Zawsze sobie stawiałam to okrutne pytanie: a jeśli ci się nie spodoba urodzenie się?

Moja mama, widzisz, nie chciała mnie. Poczęłam się przez omyłkę, w chwili czyjegoś roztargnienia.

Nigdy nie byłam zwierzęciem domowym. Nigdy się nie widziałam zamknięta na klucz w rodzinnym światku. Zawód żony zawsze mnie przerażał. Nie chciałam być żoną. Chciałam pisać, podróżować, poznawać świat i korzystać z cudu, jakim jest fakt urodzenia się. Jakby tego było mało, idea zrezygnowania z mojego nazwiska, żeby przyjąć nazwisko jakiegoś mężczyzny, napawała mnie oburzeniem. Dlaczego mam rezygnować z mojego nazwiska? Dlaczego mam się w ten sposób unicestwiać?

Nie jestem jakąś Joanną d'Arc czy Achillesem, jak się niektórym wydaje. Jestem tylko osobą, która ma odwagę mówić to, co myśli, robić to, co według niej należy robić, żyć tak, jak chce: bez strachu. A raczej próbując nie dać się strachowi. Jestem też osobą bardzo poważną, bardzo zdyscyplinowaną i...bardzo twardą. (Twardą uczyniło mnie zdyscyplinowanie, w połączeniu z wielkim cierpieniem i bólem). Ale niczym więcej.

Nienawidzę śmierci. Przeraża mnie bardziej od cierpienia, od perfidii, od głupoty, od wszystkich innych rzeczy, które niszczą cud i radość przyjścia na ten świat. Brzydzi mnie patrzenie na nią, dotykanie jej, wąchanie. Nie rozumiem śmierci. Chcę powiedzieć: nie potrafię się pogodzić z jej nieuniknionośnią, z jej prawomocnością, z jej logiką. Nie umiem strawić faktu, że aby żyć, trzeba umrzeć, że życie i śmierć to dwa wymiary tej samej rzeczywistości, wzajemnie sobie niezbędne, wzajemnie z siebie wynikające. Nie mogę się nagiąć do myśli, że Życie to podróż do Śmierci, a narodziny są wyrokiem śmierci. A jednak akceptuję to. Chylę czoło przed jej nieograniczoną władzą i ogarnięta chorobliwą ciekawością studiuję ją, analizuję, nakłuwam. Odczuwając ponury szacunek, przymilam się do niej, wzywam ją, opiewam, a w chwilach zbyt wielkiego cierpienia nawet wzywam. Proszę ją o uwolnienie od męki egzystencji, proszę o największy ze wszystkich darów, panaceum na wszelkie choroby. Pomiędzy mną a Śmiercią istnieje dwuznaczna i posępna więź. Dwuznaczne i posępne porozumienie.

Nie kocham pieniędzy. Chcę ich, tak, ponieważ mi służą albo mi się należą. Opłacają moją pracę, mój trud, dają trochę wytchnienia w moim niełatwym życiu. Ale żywię do nich przemożną niechęć, rodzaj goryczy albo żalu. I nie rozumiem tych, którzy wyznają kult pieniądza, którzy nigdy nie są go syci, którzy dotykając go, radują się jak skąpiec Moliera. A jeszcze mnie rozumiem tych, którzy oceniają cudze zasługi po pieniądzach i którzy nie przyznają, że pieniądz jest przyczyną całego zła, źródłem niemal wszystkich nieszczęść.

Przeszłość pobudza moją ciekawość bardziej niż przyszłość i nigdy nie przestanę twierdzić, że przyszłość to tylko hipoteza. Prawdopodobieństwo, przypuszczenie, a zatem nierzeczywistość. W najlepszym razie nadzieja, którą próbujemy ucieleśnić naszymi marzeniami i fantazjami. Przeszłość natomiast jest pewnością. Konkretem, ustaloną rzeczywistością, szkołą, bez której nie możemy się obejść, bo jeśli nie znamy przeszłości, nie rozumiemy teraźniejszości i nie możemy próbować kształtować przyszłości. Ucieleśniać jej naszymi marzeniami i fantazjami.


88 cytatów, 60 cytatów o sobie

115 cytatów, 46 cytatów o sobie

111 cytatów, 44 cytaty o sobie

55 cytatów, 42 cytaty o sobie

54 cytaty, 35 cytatów o sobie

52 cytaty, 31 cytatów o sobie
⇓ ⇓ pokaż więcej autorów ⇓ ⇓
wszyscy autorzy z kategorii o sobie
Galeria cytaty o sobie,
kliknij aby powiększyć