Był jeden facet, błagał mnie, przysięgał i modlił się "Proszę Cię Boże". Powiedziałem mu, że ma pół godziny na modlitwy, i jeżeli Bóg się pojawi, to mu odpuszczę. Bóg jednak się nie zjawił, więc musiałem to dokończyć. To nie było zbyt miłe. Tej jednej rzeczy mogłem nie zrobić, mogłem tego nie robić w ten sposób.
