Żyje się raz i nigdy nie ma okazji do ponownego sprawdzenia tego czy tamtego. Miałem wielkie szczęście, że pracowałem z Ballmerem i Allenem, dwiema niesamowitymi osobami. W komputerach dostrzegłem to, czego inni nie potrafili zobaczyć. I zabrałem się do nich w odpowiedniej chwili. Wiele czytałem jako dziecko, ciężko pracowałem nad sobą. Kto wie, jaki wpływ miały te czynniki?
Niewiele mam czasu na oglądanie stron internetowych skierowanych przeciwko mnie. Nie mam jednak problemu z tym, jak jestem postrzegany.
Mam w sobie bardzo dużo wewnętrznego dziecka! Jestem wciąż naiwną, niepoprawną optymistką, szczerą dziewczynką z otwartym sercem do ludzi.
Mam naprawdę gigantyczny apetyt na życie, który – naprawdę w to wierzę – nie zmniejszy się w kolejnych dekadach. Zamierzam być aktywną, wiecznie uśmiechniętą staruszką.
Uświadomiłam sobie, że moja "familijna" twórczość to niezwykła misja dawania ludziom radości i niezwykły dar.
Kiedy po raz pierwszy ujrzałam muszlę koncertową, wyrwałam się mamie, wdrapałam na scenę, stanęłam przed mikrofonem i... zaczęłam śpiewać wymyśloną na poczekaniu piosenkę!
Buddyzm dał mi podwalinę do tego, by zbudować swój świat i rzeczywistość na zasadach odpowiednich dla mnie.
Leżałem na twarzy. Słyszałem odliczanie od 1 do 10. Powtarzałem sobie, że muszę wstać, ale nie mogłem się ruszyć. To było najdziwniejsze uczucie.
Zawsze przestrzegałem dwoch zasad. Pierwsza to ciężko trenować i dojść do najlepszej możliwej formy fizycznej. Druga to zapomnieć o wszystkim na temat drugiego zawodnika, do czasu rozpoczęcia walki i pierwszego gongu.
Mam żonę, trójkę dzieci, trzy psy i siedem kotów. Nie jestem siedzącycm w samotności i cierpiącym Franzem Kafką.
Nigdy nie nauczyłem się niczego w szkole, i nie przeczytałem książki dla przyjemności przed 19 rokiem życia.
Uwielbiam pieczenie, możesz nadać mu miłość, wsadzić do piekarnika, a potem iść i pobawić się z dziećmi lub robić cokolwiek, a godzinę później masz cudowny obiad.