Usilnie zastrzegam się przeciw często nieprzemyślanemu krzewieniu w harcerstwie poglądów o ślepym podporządkowaniu jednostki narodowi, kościołowi lub rodzinie, jednym słowem – teorii organicznej. Przeciwnie, jestem za jak najbardziej indywidualistycznym światopoglądem harcerskim. Kult państwa do którego krzewienia nawołuję, nie sprzeciwia się tej indywidualistycznej teorii, traktuje bowiem interesy państwa jako wspólne wszystkim jednostkom, nigdy nie narzucone wbrew ich woli.
