Aby z powieści uczynić polihistoryczną iluminację istnienia, trzeba opanować technikę elipsy, sztukę kondensacji. W przeciwnym razie wpada się w pułapkę nieskończonej długości. (...) Kiedy skończy się czytać, nadal powinno się pamiętać początek. Jeżeli nie, powieść traci kształt, jej "architektoniczna przejrzystość" staje się mętna.
Głębia ziewa na powierzchni, a powierzchnia okazuje się dnem głębi.