bogowie nie mogą ciągle srać na tego samego człowieka: mnie. każdy powinien czasem wygrywać. to hartuje ducha.
Próbuję ci wytłumaczyć, że w całej Ameryce w biurach toczy się pewna gra. Ludzie są znudzeni, nie wiedzą, co robić, więc bawią się w romanse biurowe. Przeważnie chodzi tylko o to, by wypełnić czymś czas. Czasem udaje im się dupnąć sobie parę razy na boku. Ale nawet wtedy jest to tylko zaimprowizowana rozrywka, jak gra w kręgle, oglądanie telewizji lub przyjęcie sylwestrowe. Musisz zrozumieć, że to nic nie znaczy, a wówczas nie będzie ci przykro. Rozumiesz, co mam na myśli?
Nie lubię weekendów. Wszyscy wylegają na ulice, grają w ping-ponga, strzygą trawniki, pucują swoje samochody, jeżdżą do supermarketu, na plażę lub do parku. Wszędzie tłumy ludzi. Moim ulubionym dniem tygodnia jest poniedziałek. Wszyscy idą z powrotem do roboty i nie muszę na nich patrzeć.
Wszyscy jechaliśmy na jednym wózku. Wszyscy razem gotowaliśmy się w wielkim garze gówna. Nie było ucieczki. Czekaliśmy tylko, aż nas spłucze do ścieku.
Potraficie sobie wyobrazić bójkę o sens literatury, a nie o jakąś nic niewartą cipę? Byliśmy tak samo nienormalni jak pozostali.
Ależ wiatr wyje w paszczy mózgu; jakie to smutne być żywym z rękami i nogami, z fiutem, jajami, pępkiem i całą resztą i czekać czekać czekać, żeby to wszystko umarło, to takie głupie, ale nie ma nic innego do roboty, naprawdę.
Sęk w tym, że wciąż trzeba wybierać mniejsze zło, a cokolwiek by się wybrało, inni zawsze skrawają z człowieka kolejny plasterek i wreszcie nic nie zostaje. Większość ludzi w wieku dwudziestu pięciu lat jest skończona.
Turgieniew pisał bardzo serio, ale czasem mnie śmieszył, bo prawda przy pierwszym zetknięciu może budzić śmiech. Kiedy ktoś zna tę samą prawdę co ty i zwraca się z nią specjalnie do ciebie, to po prostu jest super.
Dziewczyny z daleka mogły się podobać, kiedy słońce podświetlało ich sukienki i włosy. Ale wystarczyło podejść bliżej i posłuchać, co im wycieka ustami z mózgownic. Człowiek miał wtedy ochotę złapać pistolet maszynowy, wykopać sobie ziemiankę i już z niej nie wychodzić. Wiedziałem, że nigdy nie dam rady być szczęśliwy, ożenić się, mieć dzieci.
I często nachodziła mnie jedna myśl, tak jak tamtego wieczoru przy stole: jestem idiotą. Czy nikt tego nie widzi? Po co to wino? Po co ta rozmowa? Nie jestem zainteresowany. To nie ma ze mną nic wspólnego. Czy nie widzą przez moją skórę, nie widzą, że jestem nikim?
I poszedłem do swojej sypialni. Najlepsze w niej było to, że stało tam łóżko. Lubiłem leżeć w nim godzinami, nawet w dzień. Kładłem się i podciągałem kołdrę pod brodę. Dobrze się wtedy czułem. Nic się nie działo, nie było ludzi ani nic.
Jakaś podstarzała babka z działu kosmetyków wrzeszczała, że musi "to" dostać NATYCHMIAST. Chyba przesądził ten namolny piskliwy obłęd w jej głosie. Powiedziałem: "Poczekaj chwilę ze zdejmowaniem majtek, skarbie. Zaraz spuszczę z ciebie całe napięcie...". Kierownik zwolnił mnie 5 minut później.
Prawie wszyscy nasi pisarze - i ogólnie pisarze - są najsłabszymi istotami w całym dziele stworzenia, pozującymi na męczenników, proroków, reżyserów, bogów. Ich słabość jest tak wielka, że ich oklepane kłamstwa stają się literaturą.
Z wielkim uporem pisze o niczym i doczepia do swojej Poezji teorie o "materii organicznej" oraz martwą w dużej mierze i nadętą terminologię, która jak jego twórczość prawie coś nam mówi, jeśli poskrobiemy dostatecznie długo. Ale nawet świerszcze chyba coś mówią, jeśli poskrobie się dostatecznie długo, i o tym też można nagadać mnóstwo pierdół.
Człowiek mający choć trochę oleju w głowie albo uczucia w sercu nigdy nie poszedłby na uniwersytet, nawet gdyby go było na to stać. Bo niczego się tam nie nauczy oprócz tego, co się wydarzyło w historii rzeczy, a on już wie, co się wydarzyło w historii rzeczy, bo wystarczyło, żeby się raz przespacerował ulicą w mieście.
Bez trudu można znaleźć wielu zbawców świata. Jest ich prawie tylu co umarłych. I, niestety, większość zbawców świata też już umarła. Bo gdzieś po drodze zapomnieli zbawić samych siebie.
potrzebuję porządnej kobiety [...] wiem, że istnieje ale gdzież jest na tej ziemi na której znajdują mnie tylko kurwy?